-oczami Alex-
Obudziłam się jakieś 2 godziny później. Liam już nie spał tylko patrzył się na mnie. Nie powiem trochę mnie to zestresowało ale szybko się otrząsnęłam.
-Hej.-powiedziałam
-Hej kochanie.-odpowiedział
-Sorry ale nie mów do mnie kochanie, bo ja raczej nim nie będę-powiedziałam wkurzona, po czym wstałam i chciałam podejść do walizki. Szybko zorientowałam się, że nie ma mojej walizki.
-Liam gdzie moja walizka??-zapytałam
-W garderobie powinna być.-powiedział
-A co robi w garderobie??
-No stoi.
-Weź ja się na poważnie pytam.
-Doobra. Więc jak spałaś to ja nie mogłem usnąć i tak jakoś się złożyło, że zabrałem twoją walizkę do garderoby i rozpakowałem.- powiedział jakby to była najbardziej oczywista rzecz na świecie.
-Ahha. A gdzie jest ta garderoba?
-Drzwi na przeciwko twojego pokoju.-powiedział.
-Ok dzięki.-odpowiedziałam
Szybkim krokiem wyszłam z pokoju i kierowałam się do drzwi na przeciwko mojego pokoju. Ojeju ile on tam ma drzwi. Musi byś na serio bogaty. Tylko teraz zarzuca mi się na głowę jedno pytanie: Po co chłopakom kasa z okupu skoro Liam ma duuużo kasy? Najwyżej potem go zapytam. Weszłam do garderoby i po prostu szczena mi opadła. Wszędzie były spódniczki, sukienki, bluzki, koszulki. Normalnie było tam wszystko. Ale oczywiście nie umiałam tak skompletować żeby były w moim teraźniejszym stylu.
-Podoba się?-zapytał Liam nad moim uchem, a ja aż podskoczyłam.
-Jejku dupku wystraszyłeś mnie.
-Sorry nie chciałem.-powiedział-Więc podoba się czy nie?-zapytał
-Nawet bardzo Liam.
-Cieszy mnie to.-powiedział po czym usiadł na krzesełku.-No na co czekasz? Przebieraj się.
-To wyjdź.-powiedziałam pewnie.
-Ale dlaczego? Coś ci przeżkadza?
-Hmm-położyłam palce na brodzie udając że się zastanawiam.-Ty.-pokazałam na niego palcem.
-Dobra już wychodzę, ale i tak kiedyś zobaczę cię jak się przebierasz.-powiedział po czym dodał.-A może już widziałem?-szepną mi na ucho.-Nie martw się masz ciało za które idzie zabić, nie chowaj go.-powiedział na głos, a potem wyszedł. Palant - pomyślałam po czym zaczęłam się ubierać. Wyszłam z garderoby ubrana w to i w rozpuszczonych i (nareszcie) rozczesanych włosach. Postanowiłam rozejrzeć się trochę po jego domu. Były tam pokoje, chyba dwie łazienki, kuchnia, nie licząc mojej jeszcze jedna garderoba-chyba jego i ogromny salon. Na końcu zostały mi drzwi obok drzwi do mojego pokoju. Raz kozie śmierć. Weszłam. Zobaczyłam tam półnagiego Liama. Zaczęłam chichotać.
-Em... Alex......Emm.....uchh....co ty tu robisz?-zapytał trochę speszony.
-A tak chciałam zwiedzić dom. I zobaczyłam już wszystkie pokoje i został mi ten.-powiedziałam i weszłam do środka nie spuszczając wzroku z Liama.-I w tym pokoju widok najbardziej mi się podoba.-powiedziałam szeptem stojąc przy nim i wodząc palcem po jego torsie- No twoje ciało też jest niczego sobie.
-Ta dzięki.- Powiedział po czym założył koszulkę. No nie powiem prezentował się całkiem dobrze w ciemno szarych jeansach i zielonej koszulce z napisem "I'M SEXY GIRL". On wcale nie jest seksowny dziewczyny, darujcie go sobie- pomyślałam. Nie żebym coś. Nawet nie wiedziałam kiedy zaczęłam się uśmiechać.
-Z czego się tak cieszysz?-zapytał rozbawiony Liam.
-Z twojej koszulki.
-A co w niej śmiesznego?
-Napis.
-Aha.
-Nie, no fajny. -powiedziałam - Jestem seksowny dziewczyny.-zamyśliłam się.-Prze dyskutowałabym to.
-A co, może nie jestem seksowny?
-Podaj argumenty dlaczego miałbyś być.-powiedziałam pewnie
-Chodze na siłownie.-odparł.
-Hmmm jeden argument do mnie nie przemawia. Masz ich więcej?-kurde lubie go peszyć i wnerwiać.
-Chodź do łóżka to się przekonasz o następnych.-dobra po tym wyznaniu to mi było łyso ale nie dałam tego po sobie poznać.
-Sorry ale przeleżałam a łóżku duużo mojego cennego czasu i mam już dość.-powiedziałam. Ale był zirytowany. Masakra. No dobra już jest normalny i może nawet wesoły.
-A kto powiedział, że będziemy spać?-dobra moja mina musiała być niezła. Kurwa ale mnie zezłościł. Tak się chcesz bawić to prosze.
-Wiesz rodzice mi nie powiedzieli co innego można robić na łóżku.-powiedziałam z udawaną skruchą. Troche smutno mi się zrobiło bo w sumie nie miałam już rodziców. No miałam ojca ale co z niego za ojciec co się własną córką nie interesuje no nie? Właśnie.
-Różne przyjemności.-odparł oblizując usta.
-Jeść lody też?-zapytałam. Mam nadzieje, że troche mu to zaświta.
-Ooo lody w łóżku są najlepsze.-powiedział, a w jego oczach widać było pożądanie. A jednak załapał. Mądry chłopiec.
-Ok to zaraz wracam.-powiedziałam odwracając się. I już miałam wychodzić gdy chwycił mnie za nadgarstek i odwrócił przodem do niego. Był blisko. Aż czułam jego oddech na ustach.
-A ty gdzie? Łóżko jest tam.- szepną pokazując palcem na łóżko.
- No do kuchni po lody.-powiedziałam niewinnie.- A jakie ty lody chciałeś jeść w łóżku Liam?-zapytałam niby nie wiedząc o jakiego loda mu chodzi.
-Jak się dobrze postarasz to mogą być waniliowe, tylko mogą mieć troszkę inny smak.- odparł nadal szeptem. Oj Liam ty erotomanie ty.
-To gdzie trzymasz te lody waniliowe o innym smaku, takim nie waniliowym? - zapytałam kładąc (całkiem przez przypadek) rękę na jego kroczu. Nieźle Alex.
-Pokazać ci czy sama znajdziesz?- boże jakie on ma prawie czarne oczy. No, no Alex postarałaś się.
-oczami Liama-
Boże ta dziewczyna doprowadza mnie do szału. Westchnąłem kiedy poczułem jej rękę na moim kroczu.
-A jak znajdę te lody to co dostane w zamian?-zapytała na moje zadane wcześniej pytanie.
-A co byś chciała?-odpowiedziałem pytaniem na pytanie.
-Nie wiem. Może zaproponuj coś.-warknąłem kiedy ścisnęła mocniej. O tak. Znalazła loda, teraz tylko wystarczy, że będzie chciała go spróbować.
-Wiesz jednak nie chce loda. No bo w końcu skąd byś go wziął. Chyba nie ze spodni.-powiedziała ale nie zabrała ręki. - Ojej twojemu koledze chyba nie wygodnie.
-Może nie że nie wygodnie ale ciasno na pewno.-odparłem.
- No to po co go tam więzisz?
-Nie wiem.-powiedziałem i po chwili jęknąłem bo mocniej zacisnęła rękę i zaczęła go masować. Byłem tak wciągnięty przyjemnością jaką mi dawała, że nie zorientowałem się, że ta sprytna osóbka prawie ściągnęła mi spodnie. Kurde dobra jest.
-Myślę że, powinniśmy iść na łóżko.- zaproponowałem, na co ona się zgodziła bo już po chwili leżałem na łóżku w bokserkach. Czułem się jak w raju co ona doskonale wiedziała. Bałem się, że może wykorzystać to przeciwko mnie ale nie myślałem o tym gdy jej smukłe palce znalazły się w moich już lekko mokrawych bokserkach. O tak. Zataczała Ścieszkę po moim członku, cały czas patrząc na mnie z satysfakcją wymalowaną na twarzy za to w jaki stan mnie wprowadziła.
-Już prawie. - szepnąłem do niej ale ona mnie zignorowała i dalej robiła to samo.
-Pocałuj mnie. - warknąłem.
-Oczywiście panie Payne.- powiedziała i ledwo czując musnęła mój kącik ust swoimi wargami, po czym wstała ze mnie i wyszła. Tak po prostu wyszła zostawiając mnie na łóżku gdy prawnie osiągałem swój szczyt przyjemności. Kurwa ona naprawdę wyszła. Leżałem tam wracając do mojego normalnego stanu.
No to teraz ta mała dziewczynka poczuje moją odpłatę. Będzie krzyczeć moje imię. Zapewniam, że przepieprze ją tak że nie będzie w stanie usiąść przez tydzień.
_______________________________________________________________________________________Jeżeli są błędy to bardzo przepeaszam, albo jeżeli komuś nie podoba się ten rozdział to piszcie w komentarzach - zmienię go//ALEX