wtorek, 5 sierpnia 2014

rozdział 8 - biblioteka

... oczami Alex ...
Weszliśmy do biblioteki razem z panią Break . Starałam się trzymać zdala od Liama , ale to nie było takie łatwe . Mieliśmy spędzić tu dużo czasu . Okazało się , że mamy we dwójkę wysprzątać starą bibliotekę . Tak mamy dwie . Czyli krótko mówiąc : zetrzeć pajęczyny , wytrzeć podłogę , po segregować książki itp . Miała ona być po prostu funkcjonalna .
-Kurwa my się nie wyrobimy ! - krzyknęłam gdy zobaczyłam to wszystko . Wszędzie walały się książki , a o kurzu już nie wspomnę .
-Damy radę , nie drzyj się . - powiedział i chwycił za miotłę . - No bierz się do roboty . - dodał patrząc na mnie .
-Nie musiałabym gdybyś siedział cicho i się nie wtrącał - warknęłam na niego , a on momentalnie przystaną . - Napisałabym już ten pieprzony esej . - dodałam .
-Nie napisałabyś . Nie słuchałaś nauczycielki . - powiedział pewny siebie .
-John by mi pomógł - powiedziałam co mi ślina na język przyniesie . Nie odpowiedział mi tylko rzucił mi ścierkę  . Dupek . Włączyłam jakąś odpowiednią piosenkę do sprzątania . O tak teraz można sprzątać . Liam ścierał pajęczyny , a ja zaczęłam do pościerania kurzy . Pomyślałam , że to może być fajna zabawa . Podwinęłam rękawy swetra i zabrałam się do sprzątania . Z muzyką szybciej idzie . Ruszałam biodrami do rytmu i się wygłupiałam . Przy okazji poćwiczę taniec . Nim się obejrzałam miałam jeden regał z głowy . No , no . Spojrzałam na Liama i myślałam że wybuchnę śmiechem . No sprzątanie to nie coś dla niego . Podeszłam do niego i rzuciłam w niego szmatą tak samo jak on mi , a sama zabrałam miotłę .
-Ścieraj kurze , ja się tym zajmę  - nawet na niego nie patrzyłam , po prostu oddałam się muzyce . Może mi coś odpowiedział . Nie wiem . Nagle usłyszałam dźwięki piosenki Pharrela Williamsa - Happy . Od razu na moją twarz wpłyną uśmiech . Postanowiłam być wesoła , a co mi tam . Gdy oddałam się muzyce i sprzątałam poczułam na sobie czyjś wzrok . Liam . Nie przejmowałam się tym .

... oczami Liama ...
Czemu to moja wina , mogła słuchać nauczycielki , a nie . Zresztą to już nie ważne . Teraz jestem z nią w jednym pomieszczeniu . Zacząłem od pajęczyn . No nie szło mi to . Spojrzałem na Alex . Wygłupiała się i ścierała kurze . O nie . Ona potrząsa biodrami . Nie no nie mówię , że nie ładnie to robi . Robi to po prostu bardzo pociągająco , a wiemy jak to się skończyło jak mnie podnieciła . Modliłem się by przestała , zanim będę musiał zakrywać się książką . Przestała . Dobra zabieram się do roboty . Męczarnia . Nagle podeszła do mnie Alex i rzuciła szmatę .
-Ścieraj kurze , ja się tym zajmę - powiedziała nie patrząc na mnie .
-Jak chcesz . - odparłem ale ona nie słyszała , ale za to zaczęła zamiatać i wycierać pajęczyny . Jej to szło sprawniej . Może dlatego , że słucha jeszcze muzyki ? - zapytała retorycznie moja podświadomość . No co ty , nie wiedziałem . Zacząłem wycierać kurze i od czasu do czasu zerkałem da nią . Pozamiatała pół podłogi , a ja nadal ślęczę przy tym regale . Ugh . Do roboty .
Kidy starłem wszystkie kurze podszedłem do Alex . Akurat schodziła z drabiny . Ooo na drabinie w spódnicy ? Jakby był tu Harry to nie dobrze by się to skończyło . Kiedy była na dole klepnąłem ją w tyłek i uśmiechnąłem się zadziornie .
-Co chcesz palancie ? - zapytała gdy ściągnęła słuchawki .
-Nie wyrażaj się tak do mnie m bo wiesz jak to się skończyło ostatnio ? - warknąłem i złapałem ją za podbródek , ale ona odepchnęła moją rękę . No silna jest .
-Wtedy kiedy ci zwiałam ? - zapytała z rozbawieniem . -Tak pamiętam . Byłeś taki bezbronny na tym łóżku . Biedulek . - powiedziała po czym się zaśmiała . Wkurwiła mnie . Popchnąłem ją na ścianę , ale ona nie wyrażała w ogólę strachu . Przybliżyłem się do niej i złapałem za biodra .
-Zaraz to ty możesz być bezbronna , jak tak bardzo chcesz - warknąłem nisko i podjechałem rękami pod spódnicę . Wyrwała się . Skubana ,
-Pieprz się . - powiedziała po czym odeszła  . Zaśmiałem się gardłowo .
-Jak już pieprzyć to tylko ciebie słonko ! - krzyknąłem za nią , a ona pokazała mi tylko tak zwany "fuck you" i załączając słuchawki poszła układać książki .

... oczami Alex ...
Co za palant . Dobra nie przejmujmy się . Na świcie muszą czasem znaleźć się takie debile jak on . Nic na to nie poradzę . Włączyłam piosenkę Green Day - Holiday i poszłam układać książki . No , no , w ciągu 30 minut ułożyłam pół dużego regału . Ale sama tego nie zrobię . I tak dużo sama zrobiłam , gdy on tylko wytarł Parę pajęczyn i regały .
- Ej maruda ! Pomóż mi z tymi książkami , bo nie wyrobię tu ! ! - krzyknęłam na Liama i popchnęłam w jego stronę karton z książkami .
-Okey - odpowiedział tylko i zabrał się do segregowania .
Nim się obejrzeliśmy , a biblioteka była jak nowa . Okna były czyste , nie było pajęczyn ani kurzu . No postaraliśmy się . Oczywiście nie wszystko zrobiliśmy bo niektórymi rzeczami musieli zająć się fachowcy . Innego wyjścia nie było . Byłam z siebie dumna . Nie wiem jak Liam . Ściągnęłam słuchawki i  zaczęłam przechadzać się po całym pomieszczeniu . Dotykałam każdej najmniejszej rzeczy i byłam na 100% pewna , że nikt inny nie dokonałby tego . Wszyscy na pewno mówiliby : To niemożliwe ! Nie da się ! , ale ja i Liam dokonaliśmy niemożliwego . Przywróciliśmy nie działającą od 3 lat bibliotekę na nogi . Dodaliśmy jej blasku . Teraz mogę śmiało powiedzieć , że to my to zrobiliśmy .
-Ej idziesz ? Siedzimy tu już całe 5 godzin . - zapytał Liam , a ja się ocknęłam
-Tak , idę . - powiedziałam po czym jeszcze raz zerknęłam na wnętrze i wychodząc rzuciłam klucze Liamowi , mówiąc zwykłe Pozamykaj wszystko i wyszłam . Gdy byłam już na parkingu przeklęłam się , że nie zabrałam żadnej kurtki .
-Może cię podwiozę ? - ktoś szepną mi na ucho . Oczywiście ten ktoś to był Liam .
-Nie potrzebuje twojej pomocy . Nie ufam ci . - powiedziałam bez jakichkolwiek uczuć .
-Ale ktoś musi cię odwiózł - nalegał .
-Poradzę sobie SAMA - podkreśliłam ostatnie słowo . Właśnie wtedy podjechało nieznajome auto . Otworzyła się szyba , a z niej wychylił się . Uwaga , uwaga . John . Chwała mu za to .
-Hej złotko może podwiozę ? No chyba że , jedziesz z nim to odjeżdżam . - powiedział i lekko ruszył . Może jakieś 3 metry .
-Nie , chętnie się z tobą zabiorę . - odparłam z uśmiechem . John jak na dżentelmena przystało otworzył mi drzwi .
-Madame ! - wykrzykną i zamachną śmiesznie ręką , na co buchnęłam śmiechem , a Liam popatrzał na mnie jak na wariatkę . Oł . Kompletnie zapomniałam , że on tu stoi .
-Ależ dziękuje panu . - powiedziałam i wsiadłam do auta . Gdy odjeżdżaliśmy spojrzała na parking ale jego już nie było .
-Gdzie panienkę zawieź ? - wyrwał mnie z zamyślenia John , a ja podałam mu adres . Chwilę potem staliśmy pod domem Ari .
-Tu mieszkasz ? - zapytał gdy staliśmy pod drzwiami .
-Nie. Narazie mieszkam u przyjaciółki. Tak jakoś wyszło - od razu odpowiedziałam na niezadane pytanie.-Ale jak będę u siebie to z chęcią cię zaproszę .
-Jasne - zaśmiał się
-To dziękuje za podwózkę i liczę , że jutro powiesz mi co tam robiłeś , bo dzisiaj jestem padnięta .
-Nie ma sprawy . Idź kładź się spać , posprzątałaś tak wielką bibliotekę . Mykaj do łóżka . -powiedział i uśmiechną się do mnie , a ja do niego , po czym dałam całusa w policzek i weszłam do domu . Krzyknęłam tylko krótkie jestem i od razu weszłam do "mojego" pokoju . Zabrałam piżamę i poszłam do łazienki . Umyłam się , zmyłam makijaż i ubrałam przygotowaną piżamkę . Szybko wleciałam do pokoju , bo zimno . Weszłam pod kołderkę i przytuliłam się do niej chcąc uzyskać chociasz odrobinę ciepła . Muszę przygotować się na jutro i na pytania Ariany . Grrr , ale teraz już śpię .

________________________________________________________________________________________Kolejny rozdział . Chyba moja wyobraźnia pracuje . Ale to chyba dobrze . Czekam na komentarze // Alex :**

poniedziałek, 4 sierpnia 2014

rozdział 7 - znowu w szkole .

... oczami Alex ...
Wstałam o 7.00 , ponieważ właśnie tak zadzwonił mi budzik . Przeklęta szkoła . Echhh ale nie będę opuszczała zajęć tylko dlatego , że uczęszcza na nie jakiś gbur . Tak ten sam gbur cię porwał i całował . - powiedziała moja podświadomość . I w gruncie rzeczy ma racje , ale cóż . Trudno , taki zgotowałam sobie los . Naważyłam piwa to je wypije . Moje przemyślenia przerwała Ari wchodząc do pokoju . Była już ubrana i uczesana .
-Ej ty jeszcze w łóżku ? Szykuj się ! - powiedziała i zerwała ze mnie kołdrę . Zwlekłam się w łóżka i z ubraniami w ręce podreptałam do łazienki . Weszłam pod prysznic , który bardzo mnie orzeźwił , a następnie ubrałam przygotowane przez siebie ubrania . Jeszcze tylko lekki  makijaż i byłam gotowa . Zeszłam na dół i przywitałam się z Ari i z jej tatą . Zjadłam szybkie śniadanie i zobaczyłam że jest już 7.47 .
-Ej Ari , zbierajmy się co ? - powiedziałam
-Oki Doki . My idziemy tato - powiedziała .
-Okay uważajcie na siebie . - odpowiedział nam .
- Jasne ! - krzyknęłyśmy razem z holu .
Postanowiłyśmy iść na nogach , bo co nam szkodzi . Gdy weszłyśmy do szkoły prawie wszyscy popatrzyli na nas . Wypatrzyłam w tłumie , brązową czuprynę i przypomniałam sobie , że to on mnie porwał po dyskotece . Niestety Ari poszła pod swoją klasę , a ja gdy przedzierałam się przez tłumy na korytarzu "niechcący" popchnęłam tą małpę z lokami na głowie . Niczego nieświadomy popatrzył na mnie , a ja posłałam mu spojrzenie mówiące Jeszcze się nie poddałam małpo . Będę go tak nazywać bo nie wiem nawet jak ma na imię . Gdy byłam już na swoim piętrze pomyślałam , że nie byłabym sobą gdybym się nie spóźniła . Poszłam za szafki i czekałam na dzwonek . Po pięciu minutach go usłyszałam , więc poczekałam jeszcze kilka minut i udałam się do klasy . Bez pukania do niej weszłam i zobaczyłam panią Break . No zajebiście biologia .
-O proszę panna Patterson zaszczyciła nas swą obecnością . - powiedziała patrząc na mnie , a klasa siedziała cicho . Ach czyżby się mnie bali ?  . . .
- Przepraszam za spóźnienie proszę pani - usłyszałam za sobą i zrozumiałam dlaczego wszyscy milczeli . Liam Payne we własnej osobie . Kurwa . Nie czekając na nic poszłam do MOJEJ ławki , w której siedział jakiś chłopak .
-Sorry ale co ty robisz w MOJEJ ławce ? - zapytałam wyraźnie podkreślając słowo mojej .
John :) 
-No wiesz jakoś nie jest podpisana . - powiedział , a ja dopiero teraz zauważyłam jaki jest przystojny . Ba nawet bardzo .
-Założymy się , że jest ? - powiedziałam odsuwając jego książki gdzie widniał mój osobisty podpis . Popatrzał na niego i powiedział .
-Alex . . . Bardzo ładne imię , ja  jestem John . - powiedział z uśmiechem i wyciągną do mnie rękę . Zerknęłam na Liama który nam się przygląda i uścisnęłam jego rękę z uśmiechem .
-Hmm . . . może się dosiądę do MOJEJ ławki co ? - i nie czekając na jego odpowiedź usiadłam , wyciągnęłam książki , założyłam słuchawki i czekałam na koniec lekcji .

... oczami Liama ...
Wstałem , ubrałem się i ruszyłem do szkoły . Gdy wszedłem do szkoły zauważyłem , że na korytarzu widnieją pustki . Spóźniony . Super po prostu . Ruszyłem do klasy zastanawiając się czy Alex będzie w szkole . O widzę ją , wchodzi do klasy . Poczekałem chwilę i wszedłem do klasy stając zaraz za nią .
- Przepraszam za spóźnienie proszę pani . - powiedziałem stojąc zaraz za Alex , a ta lekko drgnęła. Chwilę później bez słowa ruszyła do ławki , w której siedział jakiś chłopak . Nie słyszałem o czy mówią , ale siedząc w ławce zauważyłem , że Alex przesuwa książki tego gościa i coś mu pokazuje . Coś jej odpowiedział i wyciągną rękę raczej na przedstawienie się , a ona zerkła na mnie . Podała mu swoją dłoń i usiadła do ławki . ROZSADZAŁA MNIE JASNA CHOLERA . Spokojnie Liam , to tylko jakiś tam chłopak . No właśnie chłopak . . .

... oczami Johna ...
Dosiadła się do mnie jakaś dziewczyna o imieniu Alex . Dopiero zaczynam tą szkołę więc nie wiem kto to jest , ale ciekawi mnie . Widać , że nie da sobie mówić co ma robić . Nawet nie słucha nauczycielki .
-Patterson , słuchasz mnie w ogóle ?! - powiedziała lekko już podenerwowana pani Break , patrząc na naszą ławkę . Alex leniwie podniosła głowę z nad szkicownika i popatrzyła na nią .
- Proszę pani , nie oszukujmy się . Oczywiście , że nie . - powiedziała z zadziornym uśmieszkiem .
-Albo zostajesz po lekcjach w bibliotece , albo piszesz esej na jutro co wybierasz ? - zapytała
-O my tu mamy jeszcze jakieś prawo wybór ? Interesujące . -powiedział jakiś chłopak z innego rzędu i popatrzył na nas .
-Payne ! Zostajesz z panną Patterson w bibliotece ! DZISIAJ ! - zawołała , a ten chłopak Payne czy jakoś tak i Alex usiedli . Lekcja ciągła się dalej , ja pisałem notatki , a Alex słuchała muzyki i szkicowała .

... oczami Alex ... 
Nienawidzę tego dupka . No po prostu NIENAWIDZĘ . Przecierz ja z nim nie wytrzymam w bibliotece całą godzinę , a kto wie czy nie więcej . A może by tak uciec ? Nie to by było za proste . Nie dam mu tej satysfakcji . Nie ma mowy nawet . Nim się spostrzegłam było już koniec lekcji . Nareszcie . Wyszłam z wszystkimi z klasy i udałam się pod następną lekcję . Angielski . Super .
-Ej Alex ! - ktoś krzykną za mną i okazał się to John
-Tak ? - odwróciłam się
-Może pójdziemy razem ? Nie znam jeszcze tak dobrze tej szkoły . - zapytał i spuścił głowę . Uroczę . Ej co się ze mną dzieje ?
-Jasne , ale ja jeszcze idę do przyjaciółki , powiedzieć jej , że będę później w domu . No wiesz biblioteka . - powiedziałam niezadowolona
-Okay . A tak w ogóle to u was w klasie to zawszę są takie akcje jak na biologii ? - zapytał gdy już szliśmy .
- Tak , przy najmniej jak ja jestem w szkole , jak mnie nie ma to nie wiem . - powiedziałam z lekkim uśmiechem .
- Kurde , a będziesz jutro w szkole ? - zapytał . Co on taki ciekawski .
-Nie wiem , a co ?
(...)śmialiśmy się i rozmawialiśmy(...)
-Bo nie wiem czy wziąć kamerkę - powiedział z uśmiechem , a ja buchnęłam śmiechem . Śmiałam się tak szczerze , tak prawdziwie jak jeszcze przy żadnym chłopaku . On jest wyjątkowy . Myślę że , mogę mu zaufać . Całą drogę się śmialiśmy i rozmawialiśmy , aż doszliśmy pod klasę mojej przyjaciółki , ale jej tam nie było . Oj . Zostawiłam jej liścik w szafce i poszliśmy z powrotem do klasy . Nagle usłyszeliśmy dzwonek .
-Ej szybko bo się spóźnimy ! - krzykną John .
-Noi co ? U mnie to jest na porządku dziennym . - powiedziałam niewzruszona .
-Oj no chodź . - powiedział z uśmiechem , chwycił mnie za rękę i pobiegliśmy do klasy . Ubaw był przy tym nieziemski , ponieważ gdy był jakiś większy zakręt , to ślizgały mi się buty i gdyby nie ręka Johna upadłabym . Było zabawnie . Wlecieliśmy do klasy cali zdyszani właśnie wtedy gdy wszyscy rozpakowywali książki . Momentalnie puściłam rękę Johna .
- O jesteście . Mogę wiedzieć co tak długo robiliście na korytarzu ? - zapytał pan Johnson miłym głosem . On przy najmniej potrafi udawać miłego .
- Byliśmy u Ariany i tak jakoś nam zleciało . - powiedziałam bez żadnego entuzjazmu .
-Och dobrze , a ty jesteś . . . - to pytanie było raczej do Johna . Lekko dźgnęłam go w ramię , gdyż on zaczął szukać wolnego miejsca . Podskoczył trochę zabawnie .
-A ja jestem John Saturn . - powiedział i spojrzał na mnie dziwnie .
-Dobrze siadajcie .
Zaczęłam rozglądać się po sali . Na moje  nieszczęście w tej sali były potrójne ławki i wolne miejsca były tylko obok Liama . Grrr .
-Choć tam .  - szepnęłam Johnowi i pokazałam miejcse obok Payna .
 -Ok - odszepną .
Podeszliśmy do ławki Liama , położyłam książki zdala od niego czyli na kraju ławki , ale gdy chciałam usiąść ktoś odsuną mi kszesło . John . Popatrzyłam na niego gniewnie , a on tylko pokazał mi język . Byłam skazana usiąść po środku .  Koło Payna . Grrr . Usiadłam .
- Jesteś niedobry . - szepnęłam do Johna ale tak aby Liam usłyszał . Tak chciałam zrobić mu na złość .
- Oj wcale nie . - odszepną mi do ucha i uśmiechną się pięknie .
-Pfff .
Wyciągnęłam słuchawki i już gdy miałam włożyć je do ucha ktoś mi je wyrwał . Spojżałam na Payna ale to nie on .
-John ?
-Tak ? - zapytał z niewinnym uśmieszkiem
 -Oddaj mi słuchawki . - powiedziałam
-Nie e . - powiedział dziwnie ruszając przy tym palcem - Na tej lekcji słuchasz nauczyciela . - dodał
- Pff . Mam jeszcze szkicownik . - powiedziałam pewna siebie .
-Nie nie masz . - powiedział i widać było , że chciało mu się śmiać . Momentalnie zajrzałam do torby , potem pod książki , ale go nigdzie nie było . Wtedy John pokazał mi książki Payna . No to po szkicowniku . - powiedziała moja podświadomość . Och zamknij się przecierz wiem . Zrezygnowana postanowiłam słuchać nauczyciela .

... oczami Liama ... 
Usiedli koło mnie . No świetnie . Nie dość że przybiegli do klasy zdyszani i złapani za ręce , to jeszcze usiedli koło mnie . Nie to że nie chciałem , ale wolałbym żeby tylko ona siedziała ze mną w ławce . Alex sprytna chciała usiąćś zdala one mnie , ale ten cały John odsuną jej krzesło więc była skazana na siedzenie koło mnie . Pierwsze co wyciągnęła na ławkę to był szkicownik . Postanowiłem go "pożyczyć" i przeglądnąć . Szybko schowałem do pod swoje książki i udawałem że nie wiem o co chodzi . Oni coś do siebie szeptali , po czym Alex spojrzała na moje książki . Noi się nie udało - powiedziała moja podświadomość . Lecz ku mojemu zdziwieniu Alex tylko westchnęła zrezygnowana i postanowiła umrzeć z nudów . A to ci niespodzianka . Teraz tylko z satysfakcją czekałem na koniec wszystkich lekcji , by móc posiedzieć sobie z Alex w bibliotece .

... oczami Alex ...
-Ej oddaj mi słuchawki . - wyszliśmy z klasy po czwartej i przed ostatniej lekcji , a ja już 5 raz proszę o to Johna .
-Nie - powiedział . No kurwa . On jest tak uparty jak ja .
-Czemu ? - zapytałam
-Bo mi się podobają . - powiedział i uśmiechną się lekko , a ja zadałam mu kuksańca w bok i zaśmiałam się . On też się zaśmiał i chwycił się za miejsce w które go uderzyłam udając że go to boli .
-No proszę oddaj . Zrobię co chcesz ale muszę je mieć . Nie chce umrzeć z nudów w bibliotece . - teraz to ja go praktycznie błagałam .
-Co zechce mówisz ? Okey to choć ze mną jutro gdzieś . - powiedział odwracając się do mnie przodem . A co mi szkodzi ? - pomyślałam .
- Okey . Pójdę . - powiedziałam
-Super . - powiedział i poszedł dalej .
-Ej , a moje słuchawki ? ! - krzyknęłam za nim i podbiegłam do niego
-Nie mam ich . - powiedział ze spokojem . We mnie już się zagotowało .
-Jak to ich kurwa nie masz . Oddawaj mi je gnojku ! ! ! - ksyknęłam i złapałam go za jego bluzkę .
-Ej Ej Alex spokojnie . . . - próbował mnie uspokoić
-Jakie spokojnie . Masz . Mi . Je .Oddać . Natychmiast . - powiedziałam wolno i wyraźnie .
-Ale ty masz je w torbie . - powiedział , a ja spojrzałam na niego podejrzliwym wzrokiem , - Mówię prawdę.
Puściłam go i spojrzałam do torby . Żeczywiście były tam .
-Okey . Masz szczęście . - po woli się uspokajałam .
-Przepraszam Alex , nie wiedziałem , że aż tak zareagujesz .Nie chciałem cię zdenerwować . - spojrzałam mu w jego hipnotyzujące oczy . Mówił prawdę . Zrobiło mi się głupio .
-Nie to ja przepraszam . Tak jakoś od pewnego czasu takie żarty mnie bardziej denerwują niż śmieszą .
-Spoko . Rozumiem . Ale mam nadzieję , że spotkanie nadal aktualne ? - nadal patrzyliśmy sobie w oczy .
-Tak . - po prostu powiedziałam i uśmiechnęłam się . Odesłał uśmiech i poszliśmy dalej .

... koniec lekcji ... nadal oczami Alex ...
Skończyły się już lekcję. Pożegnałam się z Ari i z Johnem . No to teraz czeka mnie biblioteka z panem Paynem . Świetnie . Całe życie o tym marzyłam . Czujecie ten sarkazm co nie . Powolnym krokiem szłam w stronę biblioteki , gdzie czekał na mnie Liam . No to męki czas zacząć . . .


___________________________________________________________________________________________ Hej Hej . Jakoś dostałam weny i postanowiłam dodać rozdział . Mam nadzieję , że się spodoba . Nie wiem kiedy będzie następny . . . // Alex :**


niedziela, 1 czerwca 2014

rozdział 6 - zapłata za okup i małe wspominanie



...oczami Liama...

Uciekła. Ona naprawdę uciekła. Już nawet nie obiecuje, że jej coś zrobię bo wszyscy wiemy, że moje groźby się nie spełnią . Alex to jest niezwykła dziewczyna, której nie można zmusić do niczego, a zwłaszcza do miłości bądź innego uczucia. Teraz to pewnie nie będziemy nawet przyjaciółmi . Właśnie teraz klęczę na chodniku przed moim domem i patrze jak zupełnie obcy mi ludzie zabierają mi moje życie .  Moją Uroczą Przerażoną . Może brzmię teraz jak psychol ale bez niej nawet odechciewa mi się robić to co robiłem jeszcze zaledwie miesiąc temu . Kurwa i po co ona zjawiała się w moim życiu ? Po co chłopaki kazali mi ją porwać ? Dzięki temu przeklętemu okupowi klęczę teraz załamany i myślę gdzie mogła pojechać . Może i zobaczę ją teraz w szkole, ale co mi z tego jak ona teraz pewnie na mnie nie spojrzy . Super Liam mogłeś ją mieć, a teraz ona cię nienawidzi - podpowiadała mi moja świadomość . No cóż nie mogę przeciesz wiecznie rozpaczać trzeba przygotować się do szkoły . Napisać usprawiedliwienie, napisać pracę domową .  Oj nie Alex jeszcze z tobą nie skończyłem . Tylko szkodo że nie będę już mógł do ciebie pisać jako Nieznany Nikomu bo ty już wiesz że chodzi o mnie . Hmm szkoda .
Zdjęcie Alex które Liam na w pokoju . 
Szybko pozbierałem się i poszedłem do domu . O tu jest mój telefon ! Zaraz zaraz telefon . Osz ty mała .  Na pewno wysłała komuś SMSa gdzie jesteś .  Sprytna jest . No to teraz zobaczymy do kogo .
Harry, Harry , Louis , Niall i Harry . Nigdzie nie ma do kogo wysłała SMSa . Pewnie usunęła . No cóż przeciesz i tak zobaczę ją jutro w szkole . Wszedłem do mojego pokoju i przyjrzałem się jej zdjęciu . Ech słuchała wtedy dyrektora na temat balu jesiennego . Akurat wtedy "przypadkiem" zrobiłem jej zdjęcie . Mam też takie w telefonie . Całe szczęście, że nie dałem tego zdjęcia na tapetę bo wtedy uznałaby mnie za jeszcze większego psychola . Tylko szkoda, że ten psychol wie kim jest jej ojciec i że ona rozmawia z nim prawie codziennie nie wiedząc o tym . Może bym jej powiedział ale jednak nie . No ale cóż . Szybko przebrałem się w coś co będzie dobre na wizytę w gangu, wziąłem pieniądze za okup bo przeciesz trzeba zapłacić i pojechałem do bazy w której oni napewno są .
- Witam . - powiedziałem - O widzę, że są wszyscy to dobrze . -dodałem i rzuciłem im na stolik kopertę z równo 100.000 .
-Co to ? - zapytał Zayn
-No jak to co kasa za okup . - powiedziałem spokojnie .
-I ty ją zdobyłeś ? Przeciesz akcja jest za równo dwa tygodnie od dzisiaj ? -zapytał podejżliwie Tommo .
-No może i akcja jest ale nasz ukochany Paul Patterson wpłacił na moje konto 100.000 za swoją córkę . Zresztą czy to ważne ? Macie kasę to się cieszcie . -powiedziałem siadając na fotelu i otwierając sobie piwo .-Ale czemu na twoje konto a nie na nasze wspólne ? - kolejne pytanie . i tym razem od Nialla
-A chciałbyś żeby znali nasz numer konta i nas wpakowali do pierdla ? No właśnie ja też bym nie chciał - powiedziałem nie czekając na odpowiedź . '
-Yhm na to ma sens - powiedział Harry wstając - Czyli wypuściłeś już księżniczkę ? -zapytał, a ja myślałem że wypluje piwo. Tak na pewno wypuściłeś . Ona ci zwiała - pod powiedziała moja podświadomość .
- No wypuściłem a co ?
-No nic tylko. że jak teraz jest już wolna, to może moglibyśmy ja i ona coś porobić, nie sądzisz ? - zapytał poruszając dziwnie brwiami .
-Nie waż się jej tknąć nawet palcem bo go stracisz jasne ? - warknąłem na niego
-No jasne . Przeciesz żartuje - powiedział i usiadł
-Mało zabawne - mruknąłem pod nosem i dalej piłem  alkohol .


...oczami Alex...


Jechaliśmy długą drogę . Czyli daleko mnie ten psychol wywiózł . Przy najmniej mam pewność że nie będzie do mnie pisał . Właśnie mój telefon ! Został w domu .
-Em Ariana moglibyśmy jeszcze pojechać do mnie po telefon ? - zapytałam
-Jasne , że tak mała . - powiedziała a ja mimo swojej woli lekko się uśmiechnęłam .
zdjęcie które zbiła Alex . 
Gdy tak jechaliśmy ja patrzyłem przez szybę i myślałam . Jak on się teraz czuje . Czy jest mu to obojętne ? Czy może coś go to zabolało ? A może poszedł się opić albo na panienki ? Nie mam pojęcia . Niepostrzeżenie samochód zatrzymał się, a ja spojżałam na Ari zdziwionym wzrokiem .
-Chciałaś iść po telefon . -powiedziała na moje nie zadane pytanie .
-A no tak , to może jeszcze  pójdę po książki bo jutro szkoła . - powiedziałam jakby do siebie
-Jesteś pewna ? Nie boisz się że on tam będzie ? - zapytała ale mnie już nie było w aucie . Nie bałam się . On już pewnie nie będzie chodził do szkoły . Mam nadzieję że nie . Gdy otworzyłam drzwi do domu najpierw się rozejżałam . Zamknęłam drzwi i popatrzyłam na nie . To w tym miejscu mnie uderzył . Cholerny dupek . Szybko poleciałam do mnie do pokoju i położyłam się na łóżku . Gdyby nie to przeklęte porwanie siedziałabym tu teraz z Ari i się śmiała ale nie bo on musiał namieszać w moim życiu . - pomyślałam . Nagle szybko się wyprostowałam. Ari na mnie czeka a ja sobie leże i rozmyślam. Zaczęłam rozglądać się za telefonem . Zobaczyłam go . Leżał koło ramki z jakimś zdjęciem . Wzięłam telefon i przyjżałam się zdjęciu . To ja i Vic . Wzięłam ramkę ze zdjęciem i zbiłam o najbliższą ścianę .
-Kłamliwa suka !!!!! - krzyknęłam na zdjęcie po czym podbiegłam do niego i roztargałam go na pół . Połowę z mną zostawiłam na szkle a połowę z Victorią spaliłam zapalniczką - Giń!!!! - krzyknęłam drugi raz ale w tamtej chwili ktoś odciągną mnie od płomienia i go zgasił . Tym kimś była Ariana .
- Zwariowałaś !!! - krzyknęła na mnie . - Ja też jej nienawidzę ale opanuj się . -powiedziała już spokojniej i zaczęła rozglądać się po moim pokoju a ja nadal siedziałam na podłodze .
zdjęcie o którym mówiła Ari :)
-Nadal je masz - powiedziała biorąc do ręki połączone ze sobą dwa zdjęcia .
-Mam . - powiedziałam
- Pamiętasz ten dzień ? - zapytała siadając koło mnie z zdjęciem w ręku
- Doskonale go pamiętam . - zaśmiałyśmy się .

Wspomnienie : 
-Ale ja nie chce Ari - powiedziała ze śmiechem dziewczyna .
-Ale tylko jedno . Trzeba uczcić dzień w który zdałaś do następnej klasy . - powiedziała
-Tak mówisz jedno a już za chwile będziemy ich miały masę zobaczysz . - powiedziała pierwsza ale się zgodziła. Tak jak mówiła już po chwili miały ich masę ale bardzo się przy tym uśmiały . Postanowiły zostawić sobie te dwa i zrobić z nich jedno . 
Koniec

-Tak to był piękny dzień kiedy zdałaś - powiedziała Ari
-Tak to był pamiętny dzień . - powiedziałam i po chwili zaczęłyśmy się śmiać .
-Fajnie tak powspominać - westchnęła przyjaciółka
-Tak na maksa fajnie  - przyznałam
Po chwili wstałam i zaczęłam krzątać się po pokoju .
-Czego szukasz ? - zapytała
-Zobaczysz- powiedziałam i szukałam dalej
-A ten dzień pamiętasz ?
Chodziłam po pokoju aż zobaczyła pewną, zakurzoną ramkę na szafie. Zaczęłam po nie skakać, a Ariana chciała buchnąć śmiechem ale tego nie zrobiła. Kochana . Mam !!! - krzyknęłam wtedy w myślach . Gdy miałam ramkę zdmuchnęłam z niej kurz i podałam Ari .
- A ten dzień pamiętasz ? - zapytałam
-O tak to było wtedy gdy poszłyśmy do parku nad jezioro bo byłaś smutna i zła . - przypomniała sobie Ari
-Zła ? Ja byłam wkurwiona, no bo w końcu zagrożenie .
-No ale potem zdałaś i było takie hura ! - powiedziała radośnie Ariana wymachując rękami . Zaśmiałam się .
-Tylko wiesz nadal nie wiem jak ty mnie do tej spódnicy namówiłaś . - powiedziała przypominając sobie tą pamiętną bitwę .
-No to były czar uuuu - powiedziała i obie zaczęłyśmy się śmiać .
-O nawet się na tym podpisałyśmy , tylko nie wiem po co - powiedziałam
-Ja też nie, ale wiesz ? - zapytała cicho
-Nie nie wiem wiewióro .
-Fajnie jest tak powspominać
-Tak bardzo fajnie . - zgodziłam się z nią
Gdy już tak powspominałyśmy przy zdjęciach ( tak wyciągnęłam nasz album ) zobaczyłyśmy że jest już 20.00, a ja jeszcze muszę wziąć niektóre rzeczy bo Ari powiedziała że bezpiecznej będzie jak zamieszkam u nich . Czy ja już mówiłam jaka ona jest kochana ? Jak nie to teraz mówię . No wiec spakowałyśmy się i pojechałyśmy do niej autobusem bo pan Jim już odjechał .
Gdy byłyśmy o niej to zaraz po zjedzeniu kolacji i umyciu się poszłam spać . Nawet nie sprawdzałam telefonu przez który było tyle wschodu i zachodu . O tak to był naprawdę dziwny i pokręcony dzień - pomyślałam po czym zasnęłam.



...oczami Liama...


Zalany w trzy dupy przyszedłem do domu i położyłem się na kanapie . Gdy tak poleżałem przypomniałem sobie że jutro szkoła . Poszedłem się spakować . Podrabiać usprawiedliwienia mi się już nie chciało . Ciekawe jak poradzi sobie Alex ? Kurde miałem dzisiaj o niej nie myśleć . Gdy się spakowałem poszedłem pod prysznic. Po jakże orzeźwiającym prysznicu ubrałem bokserki i poszedłem się  położyć, ale najdziwniejsze jest to że nie poszedłem do mojego pokoju tylko do pokoju Alex .  Oj Liam jesteś pojebany - przeszło mi przez myśl i zaśmiałem się na własne myśli . Jeszcze pamiętam jak tu spała . Ze mną . Ech pięnky czas . A tak swoją drogą ciekawe czy sprawdziła SMSa . Tak nie mogłem się powstrzymać i wysłałem jej jeszcze jednego, ostatniego SMSa jako Nieznany Nikomu . Ech no przeciesz to tylko ja . Liam Payne . Dziwne że przez jedną laskę tyle wschodu i zachodu . O tak to był naprawdę dziwny i pokręcony dzień - pomyślałem po czym zasnąłem .




______________________________________________________





czwartek, 3 kwietnia 2014

rozdział 5 - SMS

...oczami Alex...
Dobra udało się teraz, tylko szybko zejść na dół. Gdy już stałam w kuchni zobaczyłam że na blacie leży telefon.
Kuchnia u Liama :D
No może on i jest tym porywaczem ale widzę że marnym. Jak ja bym kogoś porwała to bym nie dała się tak załatwić jak on i to do tego głupek zostawił telefon w kuchni. Debil. Mam plan. Tylko muszę sobie przypomnieć numer do Ariany. Do Viki znam na pamięć i mogę go tu teraz wyrecytować ale ona już nie jest moją przyjaciółką. Ba nawet nie jest koleżanką. No dobra to jak to leciało? 196 157 ... i jaka końcówka?
Oto jest pytanie. Eureka! Mam!
Wysłano.



Tata Ariany jest policjantem. Na pewno dadzą radę. Wierzę w nich. Tylko nie wiem o której będą. Głupia ja. Gdy tak myślałam usłyszałam skrzyp schodów prowadzących na górę. To Liam. Momentalnie odłożyłam telefon na blat żeby myślał, że nic nie zrobiłam. Oby tak było bo jak nie to nie będzie dobrze.
-Cześć słoneczko o czym tak dumasz?- zapytał
-O hej tak tylko sobie myślę.
-Aha, a widziałaś już cały dom?
-Nie no tylko te pokoje na górze, ale nie przyglądałam się im.
-No to chodź pokarzę ci pokoje.
No dobra on nic nie podejrzewa. Jest dobrze. On miał naprawdę i przestronny dom.

Salon  i kawałek jadalni.
-No to tyle na dole. Jeszcze przedpokój ale to nie jest jakiś nad zwyczajny. - powiedział
-Yhm to może chodźmy na górę? - zapytałam
-Oki.
Na górze było dużo pokoi wyglądających prawie tak samo. Tylko pokój Liama, mój (był nad zwyczajny) i łazienki w naszych pokojach. Garderobę już widziałam.


Sypialnia Alex.
Może nie była ona czarna ale bardzo mi się podobała. Ale nawet ta sypialnia nie przekonała mnie żeby tu zostać. Chce wrócić do starego życia i koniec.
-I co podoba się? - zapytał Liam
-Tak jest śliczna - powiedziałam - Możemy zwiedzać dalej skoro mam tu mieszkać? - Albo i nie - powiedziałam w myślach
-Pewnie.
Dalej byłą moja łazienka.



Łazienka Alex.

-Ładna jest- stwierdziłam jak weszliśmy.
-Tak ale kompiele i tak będziemy brać u mnie. - szepną mi na ucho.
-Zapomnij.-powiedziałam
Potem byliśmy w sypialni Liam'a. Ach te wspomnienia... Momentalnie popatrzyłam na niego i chytrze się uśmiechnęłam.
-Nadal wisisz mi lody.-powiedziałam mu na ucho, a on spojrzał na mnie zdziwiony.- Nie no żartuje - dodałam
Liam wypuścił z siebie powietrze. A tak wyglądał jego pokój:


Pokój Liama.

Następnie weszliśmy do jego łazienki. Serio była większa od mojej


Łazienka Liama.
- No to pozwiedzaliśmy cały dom.- stwierdziłam.
-Tak, masz racje.
Gdy byliśmy na dole odważyłam się zadać mu pytanie które dręczyło mnie od początku.
-Umm. Liam?
-Tak?
-Po co mnie porwaliście dla okupu skoro ty masz pieniądze?- powiedziałam na jednym wydechu.
-Yyy. Jak ci to wytłumaczyć? No bo chłopcy nie wiedzą że ja mam ten dom. Zatrzymuje się to dwa razy w tygodniu, a oni myślą, że Idę na panienki. Zamierzałem odejść z gangu i im to powiedzieć ale nie było okazji.- powiedział.
-Nie było okazji?!?! Było wiele okazji!-wrzasnęłam wstrząśnięta i wkurzona jednocześnie.
-No tak jakoś
-Dobra ale nadal nie wiem czemu akurat mnie porwaliście skoro nie mam rodziców. No przy najmniej mamy bo ojciec się mną nie interesuje. - powiedziałam
-No tu właśnie się mylisz. - stwierdził
-Jak to? W czym?
-No twój ojciec się tobą interesuje. Nawet nie wiesz jak dużo on o tobie wie.- powiedział - Chłopcy go namierzyli. Ma dużo kasy jeszcze więcej niż ja. Teraz tylko czekamy aż dostanie informacje o okupie i cię stąd wyciągnie. - dodał
-Jesteście nienormalni!!- wrzasnęłam. - Ty kłamiesz! Skąd on o mnie może tyle wiedzieć?- zapytałam jakby sama siebie.
-Tego nie wiem. - powiedział na niezadane do niego pytanie - A teraz chodź do kuchni, zjemy coś.
-Yhm.
Gdy już byliśmy w kuchni Liam robił kanapki, a ja myślałam o tym co mi powiedział i jednocześnie o tym kiedy przyjadą po mnie. Moje rozmyślenia przerwało pukanie do drzwi.
-Mogę otworzyć?-zapytałam
-Nie ja pójdę ty masz mu siedzieć- warkną i poszedł otworzyć drzwi, a ja podeszłam do okna i zobaczyłam czerwone włosy mojej przyjaciółki. Czyli to jednak oni.
-Dzień dobry tu poczta. - powiedział listonosz (czyli pan Jim tata Ariany)
-Mhmm niech pan wejdzie. - powiedział Liam.
Ojciec Ariany wszedł do salonu i dał mi sygnał abym poszła się pakować.
-Liam mogę skoczyć do mojej sypialni? Obiecuje że nie ucieknę - Takie małe kłamstewko wydało się z moich ust.
-Dobrze leć mała.
Szybko poleciałam na górę do garderoby i spakowałam torbę moich własnych ubrań (Liam kupił mi inne ubrania). Wleciałam do mojej sypialni i spojrzałam w dół. Ari już tam stoi. Wyrzuciłam te szpile i walizkę, a sama jakoś wyszłam przez okno. Podbiegłam do mojej kochanej wariatki i rzuciłam się na nią aby ją przytulić.
-Ari boże zabierz mnie stąd. - jedna łza wyleciała mi z oka.
-Dobrze kochana chodźmy. - powiedziała ale cały czas się przytulałyśmy. Nagle przytuliła nas jeszcze jedna osoba. Liam? Momentalnie oderwałam się od nich ale zobaczyłam że to nie Liam ale pan Jim. Czekaj skoro on jest tutaj to Liam na pewno będzie mnie szukał. Kurwa.
-Ej szybko zbierajmy się. - powiedziałam przestraszona.
-Dobrze Ariana weź walizkę Alex do bagażnika, a ty Alex wsiadaj do auta zanim on tutaj przyleci.
-Jasne - powiedziałyśmy w tym samym czasie i uśmiechnęłyśmy się do siebie.
-No to ruchy kluchy. - on zawsze tak do nas mówił.
Ariana wkładała moją walizkę do bagażnika i weszła do auta, a ja jeszcze patrzyłam na ten dom. Całkiem dobrze mi się tu mieszkało przez te 2 dni. Gdy tak sobie myślałam usłyszałam krzyk. Przeraźliwy krzyk. O nie. Liam. Szybko weszłam do auta. Gdy odjeżdżaliśmy Liam zdążył wylecieć z domu i podlecieć do chodnika. Otworzyłam okno i popatrzyłam się za auto na niego. Klęczał na kolanach. Pewnie go to zabolało. Wtedy poczułam okropne ukłucie w sercu. Mnie chyba też to bolało...





______________________________________________________________________________________Hej Hej... wiem że długo nie było rozdziału ale tak bywa. Nie spodziewaliście się takiego zwrotu akcji co nie? Jeszcze ten ojciec Alex... Rozdział pojawi się chyba w przyszłym tygodniu. Plose o komentarze./Alex














wtorek, 7 stycznia 2014

rozdział 4 - trochę przyjemności

-oczami Alex-
Obudziłam się jakieś 2 godziny później. Liam już nie spał tylko patrzył się na mnie. Nie powiem trochę mnie to zestresowało ale szybko się otrząsnęłam.
-Hej.-powiedziałam
-Hej kochanie.-odpowiedział
-Sorry ale nie mów do mnie kochanie, bo ja raczej nim nie będę-powiedziałam wkurzona, po czym wstałam i chciałam podejść do walizki. Szybko zorientowałam się, że nie ma mojej walizki.
-Liam gdzie moja walizka??-zapytałam
-W garderobie powinna być.-powiedział
-A co robi w garderobie??
-No stoi.
-Weź ja się na poważnie pytam.
-Doobra. Więc jak spałaś to ja nie mogłem usnąć i tak jakoś się złożyło, że zabrałem twoją walizkę do garderoby i rozpakowałem.- powiedział jakby to była najbardziej oczywista rzecz na świecie.
-Ahha. A gdzie jest ta garderoba?
-Drzwi na przeciwko twojego pokoju.-powiedział.
-Ok dzięki.-odpowiedziałam
 Szybkim krokiem wyszłam  z pokoju i kierowałam się do drzwi na przeciwko mojego pokoju. Ojeju ile on tam ma drzwi. Musi byś na serio bogaty. Tylko teraz zarzuca mi się na głowę jedno pytanie: Po co chłopakom kasa z okupu skoro Liam ma duuużo kasy? Najwyżej potem go zapytam. Weszłam do garderoby i po prostu szczena mi opadła. Wszędzie były spódniczki, sukienki, bluzki, koszulki. Normalnie było tam wszystko. Ale oczywiście nie umiałam tak skompletować żeby były w moim teraźniejszym stylu.
-Podoba się?-zapytał Liam nad moim uchem, a ja aż podskoczyłam.
-Jejku dupku wystraszyłeś mnie.
-Sorry nie chciałem.-powiedział-Więc podoba się czy nie?-zapytał
-Nawet bardzo Liam.
-Cieszy mnie to.-powiedział po czym usiadł na krzesełku.-No na co czekasz? Przebieraj się.
-To wyjdź.-powiedziałam pewnie.
-Ale dlaczego? Coś ci przeżkadza?
-Hmm-położyłam palce na brodzie udając że się zastanawiam.-Ty.-pokazałam na niego palcem.
-Dobra już wychodzę, ale i tak kiedyś zobaczę cię jak się przebierasz.-powiedział po czym dodał.-A może już widziałem?-szepną mi na ucho.-Nie martw się masz ciało za które idzie zabić, nie chowaj go.-powiedział na głos, a potem wyszedł. Palant - pomyślałam po czym zaczęłam się ubierać. Wyszłam z garderoby ubrana w to i w rozpuszczonych i (nareszcie) rozczesanych włosach. Postanowiłam rozejrzeć się trochę po jego domu. Były tam pokoje, chyba dwie łazienki, kuchnia, nie licząc mojej jeszcze jedna garderoba-chyba jego i ogromny salon. Na końcu zostały mi drzwi obok drzwi do mojego pokoju. Raz kozie śmierć. Weszłam. Zobaczyłam tam półnagiego Liama. Zaczęłam chichotać.
-Em... Alex......Emm.....uchh....co ty tu robisz?-zapytał trochę speszony.
-A tak chciałam zwiedzić dom. I zobaczyłam już wszystkie pokoje i został mi ten.-powiedziałam i weszłam do środka nie spuszczając wzroku z Liama.-I w tym pokoju widok najbardziej mi się podoba.-powiedziałam szeptem stojąc przy nim i wodząc palcem po jego torsie- No twoje ciało też jest niczego sobie.
-Ta dzięki.- Powiedział po czym założył koszulkę. No nie powiem prezentował się całkiem dobrze w ciemno szarych jeansach i zielonej koszulce z napisem "I'M SEXY GIRL". On wcale nie jest seksowny dziewczyny, darujcie go sobie- pomyślałam. Nie żebym coś. Nawet nie wiedziałam kiedy zaczęłam się uśmiechać.
-Z czego się tak cieszysz?-zapytał rozbawiony Liam.
-Z twojej koszulki.
-A co w niej śmiesznego?
-Napis.
-Aha.
-Nie, no fajny. -powiedziałam - Jestem seksowny dziewczyny.-zamyśliłam się.-Prze dyskutowałabym to.
-A co, może nie jestem seksowny?
-Podaj argumenty dlaczego miałbyś być.-powiedziałam pewnie
-Chodze na siłownie.-odparł.
-Hmmm jeden argument do mnie nie przemawia. Masz ich więcej?-kurde lubie go peszyć i wnerwiać.
-Chodź do łóżka to się przekonasz o następnych.-dobra po tym wyznaniu to mi było łyso ale nie dałam tego po sobie poznać.
-Sorry ale przeleżałam a łóżku duużo mojego cennego czasu i mam już dość.-powiedziałam. Ale był zirytowany. Masakra. No dobra już jest normalny i może nawet wesoły.
-A kto powiedział, że będziemy spać?-dobra moja mina musiała być niezła. Kurwa ale mnie zezłościł. Tak się chcesz bawić to prosze.
-Wiesz rodzice mi nie powiedzieli co innego można robić na łóżku.-powiedziałam z udawaną skruchą. Troche smutno mi się zrobiło bo w sumie nie miałam już rodziców. No miałam ojca ale co z niego za ojciec co się własną córką nie interesuje no nie? Właśnie.
-Różne przyjemności.-odparł oblizując usta.
-Jeść lody też?-zapytałam. Mam nadzieje, że troche mu to zaświta.
-Ooo lody w łóżku są najlepsze.-powiedział, a w jego oczach widać było pożądanie. A jednak załapał. Mądry chłopiec.
-Ok to zaraz wracam.-powiedziałam odwracając się. I już miałam wychodzić gdy chwycił mnie za nadgarstek i odwrócił przodem do niego. Był blisko. Aż czułam jego oddech na ustach.
-A ty gdzie? Łóżko jest tam.- szepną pokazując palcem na łóżko.
- No do kuchni po lody.-powiedziałam niewinnie.- A jakie ty lody chciałeś jeść w łóżku Liam?-zapytałam niby nie wiedząc  o jakiego loda mu  chodzi.
-Jak się dobrze postarasz to mogą być waniliowe,  tylko mogą mieć troszkę inny smak.- odparł nadal szeptem. Oj Liam ty erotomanie ty.
-To gdzie trzymasz te lody waniliowe o innym smaku, takim nie waniliowym? - zapytałam kładąc (całkiem przez przypadek) rękę na jego kroczu. Nieźle Alex.
-Pokazać ci czy sama znajdziesz?- boże jakie on ma prawie czarne oczy. No, no Alex postarałaś się.

-oczami Liama-
Boże ta dziewczyna doprowadza mnie do szału. Westchnąłem kiedy poczułem jej rękę na moim kroczu.
-A jak znajdę te lody to co dostane w zamian?-zapytała na moje zadane wcześniej pytanie.
-A co byś chciała?-odpowiedziałem pytaniem na pytanie.
-Nie wiem. Może zaproponuj coś.-warknąłem kiedy ścisnęła mocniej. O tak. Znalazła loda, teraz tylko wystarczy, że będzie chciała go spróbować.
-Wiesz jednak nie chce loda. No bo w końcu skąd byś go wziął. Chyba nie ze spodni.-powiedziała ale nie zabrała ręki. - Ojej twojemu  koledze chyba nie wygodnie.
-Może nie że nie wygodnie ale ciasno na pewno.-odparłem.
- No to po co go tam więzisz?
-Nie wiem.-powiedziałem i po chwili jęknąłem bo mocniej zacisnęła rękę i zaczęła go masować. Byłem tak wciągnięty przyjemnością jaką mi dawała, że nie zorientowałem się, że ta sprytna osóbka prawie ściągnęła mi spodnie. Kurde dobra jest.
-Myślę że, powinniśmy iść na łóżko.- zaproponowałem, na co ona się zgodziła bo już po chwili leżałem na łóżku w bokserkach. Czułem się jak w raju co ona doskonale wiedziała. Bałem się, że może wykorzystać to przeciwko mnie ale nie myślałem o tym gdy jej smukłe palce znalazły się w moich już lekko mokrawych bokserkach. O tak. Zataczała Ścieszkę po moim członku, cały czas patrząc na mnie z satysfakcją wymalowaną na twarzy za to w jaki stan mnie wprowadziła.
-Już prawie. - szepnąłem do niej ale ona mnie zignorowała i dalej robiła to samo.
-Pocałuj mnie. - warknąłem.
-Oczywiście panie Payne.- powiedziała i ledwo czując musnęła mój kącik ust swoimi wargami, po czym wstała ze mnie i wyszła. Tak po prostu wyszła zostawiając mnie na łóżku gdy prawnie osiągałem swój szczyt przyjemności. Kurwa ona naprawdę wyszła. Leżałem tam wracając do mojego normalnego stanu.
 No to teraz ta mała dziewczynka poczuje moją odpłatę. Będzie krzyczeć moje imię. Zapewniam, że przepieprze ją tak że nie będzie w stanie usiąść przez tydzień.



_______________________________________________________________________________________Jeżeli są błędy to bardzo przepeaszam, albo jeżeli komuś nie podoba się ten rozdział to piszcie w komentarzach - zmienię go//ALEX

poniedziałek, 9 grudnia 2013

rozdział 3 - ucieczka i mała przeprowadzka.

-oczami Liama-
Obudziłem się o 10.00. Dzisiaj była szkoła ale już nie miałem po co do niej chodzić. Moja mała piękność była teraz tu. Ze mną. W łóżku. Chłopcy pewnie pojechali do szkoły ale gówno mnie to obchodziło. Zszedłem z łóżka i jeszcze dałem Alex buziaka w czoło. Ubrałem się w koszulke z Simsonami i dresy. W mieszkaniu było ciepło więc nie potrzegna mi była bluza. Gdy zszedłem na dół zrobiłem śniadanie i oglądałem telewizor. Gdy tak oglądałem telewizor wyrwały mnie z oglądania krzyki. Szybko zerwałem się z kanapy i pobiegłem w strone pokoju. Gdy byłem przy drzwiach usłyszałem.
-NIE!!!!!!!-szybko wleciałem do pokoju ale tam nikogo nie było. Moich adidasów i jej ubrań też nie było. Kurwa. Zobaczyłem otwarte okno. Wyjżałem przez nie ale nie zobaczyłem nic. Kurwa uciekła. Popamięta mnie.

-oczami Alex-
Obudziłam sie o 10.26 z ogromnym bólem głowy. Rozejżałam sie po pokoju i to nie był mój pokój. I wtedy sobie wszystko przypomniałam. Wydałam z siebie ogromny krzyk. Szybko zabrałam z krzesła moje ubrania i założyłam jakieś adidasy. Wyjżałam przez okno. Nie było aż tak wysoko. Wyżuciłam ubrania przez okno i wtedy usłyszałam kroki. Nagle starciłam równowage i spadłam. 
-NIE!!!!!!!!- krzyknęłam i po chwili leżałam na trawie. Szybko się pozbierałam i ukryłam się za domem żeby mnie nie zauważył. Wyjżał za okno i zamkną je, a ja udałam się w pogoń. Wiedziałam gdzie jestem mieszkałam kiedyś na tej dzielnicy ale wyprowadziłam się z powodu gwałtu mojej koleżanki. Biegłam ile sił w nogach do domu. Jeszcze tylko kilka ulic. Dam sobie rade.-Myślałam. Jest widze mój dom. Przyspieszyłam biegu. Nareszcie dotarłam. Otworzyłam drzwi trzęsącymi rękami i weszłam do środka. Gdy tam weszłam w salonie stał Liam z założonymi rękami.
-Hej Przerażona.-uśmiechną się do mnie. Wszystko do mnie dotarło. To on mnie porwał. To w jego koszulce jestem. TO.  ON.  JEST.  NIEZNANY  NIKOMU!!! 
-Nie waż się krzyczeć bo nie ręcze za siebie. - i właśnie po tych słowach zaczęłam krzyczeć. Nagle poczułam ból i pieczenie policzka.
 - Ostrzegałem.-powiedział spokojnie, a ja zaczęłam płakać. Osunęłam się po ścianie i tak płakałam, a on stał tam i patrzył się na mnie. Nie mogłam w to uwieżyć. Ze spokojnego, miłego Liama, który jeszcze wczoraj pocieszał mnie i mówił, że mam jego, zrobił się perfidny drań, który mnie porwał i teraz patrzy jak płaczę.
-Dlaczego?- zapytałam szeptem.
-Nie wiem. Tak po prostu.-odpowiedział i podszedł do mnie.-A teraz pójdziesz na góre spakujesz pare ubrań i bielizne, a potem pójdzimy do mnie. Do mojego domu nie do chłopaków. Dobrze?-zapytał miłym głosem.
-Dobrze ale jeżeli powiesz mi dlaczego akórat ja.-powiedziałam
-Zgoda Urocza.-powiedział i puścił mi oczko, a ja podniosłam się i poszłam na góre spakować kilka rzeczy. Zeszłam na dół z torbą podróżną w ręku, a on wystawił do mnie ręke. Z wahaniem ją chwyciłam bo wiedziałam, że jeżeli tego nie zrobie nie skończy się tylko na spoliczkowaniu. Szliśmy po cichu do jego samochodu. Całą droge siedzieliśmy cicho. Dla mnie to było jak najbardziej komfortowe. Po chwili usnęłam.

-oczami Liama-
Uderzyłem ją. Nie chciałem tego zrobić. To był odruch. Siedziała i płakała, a ja po prostu patrzyłem. Stałem i patrzyłem. Zachowałem się jak dupek. Po chwili gdy wstała poszła do swojego pokoju i przyszła do mnie z torbąw ręce. Weszliśmy do samochodu. Jechaliśmy w ciszy. Po chwili zasnęła. Dojechaliśmy do domu. Wziąłem ją na ręce i wniosłem do domu jak panne młodą. Położyłem ją w sypialni a torbę włożyłem do szafy. Gdy ona spała ja patrzyłem na nią i zastanawiałem się nad jej pytaniem. Dlaczego akurat ona? Nie wiem. Może dlatego, ze była taka inna. Nie. Nie pozwole jej skrzywdzić. Zapewnie jej ochrone. Przy mnie będzie bezpieczna. Już nie miałem siły nad tym wszystkim myśleć po prostu położyłem się i obserwowałem ją. Spała tak spokojnie. Po chwili obudziła się i przetarła oczy rękami po czym się przeciągnęła i obróciła się do mnie przodem. Gdy mnie zobaczyła podskoczyła i sturlała na podłogę. Wydałem z siebie chichot.
-Ała-mrugnęła, a ja po prostu nie wytrzymałem i wybuchnąłem śmiechem.
-Nic ci nie jest?-zapytałem jak już się usokoiłem. Usłyszałem jej chichot, a potem pełny śmiech. -Z czego się śmiejesz??- zapytałem a po chwili zanalazłem się nad nią. Popatrzałem w jej tęczówki po czym musnąłem jej usta. Widząc, że nie stawia oporów wpiłem się w jej wargi. Całowaliśmy się coraz zachłanniej ale mi to nie wystarczało. Zaczołem całować jej szyje, obojczyk, dekold. Po chwili odepchnęła mnie i popatrzyła na mnie szeroko otwartymi oczami. Gdy próbowałem pocałować ją ponownie, ona odepchnęła mnie, wstała i poszła do kąta. Siedziała tam skulona. Było mi jej tak bardzo żal.
-Alex. Słoneczko co się stało? Co ci jest?-zapytałem delikatnie.
-Nic. Po prostu się boje.-odpowiedziała.
-Ale czego? Kogo?
-Ciebie Liam. To ciebie się boje.-te słowa zabolały mnie bardziej niż dźgnięcie nożem.
-Kochanie nie musisz się mnie bać. Ja nie chce cię skrzywdzić, chce cię chronić.
-Tak to uderzyłeś mnie aby mnie chronić?!-zapytała już wyższym tonem.
-Alex prosze nie tym tonem.-powiedziałem spokojnie
-Przepraszam po prostu jestem bardzo wybuchowa.
-Rozumiem.
-Więc odpowiesz ma moje pytanie?-zapytała
-Na które?
-Na oba. Po kolei.
-Dobrze, więc ja naprawde nie wiem dlaczego wypadło na ciebie. Najpierw chcialiśmy cię wziąść dla okupu ale dla mnie to teraz już nie chodzi tylko o okup. Mam gdzieś w sobie taki czujnik odpowiadający za to abyś była bezpieczna. Nie wiem czemu cię uderzyłem i nic nie usprawiedliwi mojego zachowania. Tylko prosze, błagam nie bój się mnie.-spojżałem w jej oczy i zobaczyłem tam dekoncentracje.

-oczami Alex-
Dobrze usłyszałam. On chce mnie chronić.
-Ale Liam ja nie rozumiem?
-Zależy mi na tobie. Zapłace za ciebie okup i pomoge ci, tylko po to żebyś była bezpieczna.
-Zgoda. Mam rozumieć, że mogę ci ufać?
-Masz, a nawet musisz.-powiedział po czym mnie przytulił.-Co chesz robić?-zapytał
-Szczerze to nic. Najlepiej by było żebym się jeszcze położyła bo masz strasznie twardą podłoge.
-HAHAHA-zaczą się śmiać i ja po chwili razem z nim.-Dobra to mykaj do łóżka-powiedział.
-Nie no co ty. Musze jeszcze makijaż zmyć i włosy rozczesać.-powiedziałam.
-OK. To bierz rzeczy i idziemy do łazięki.
-O nie nie. JA ide do łazięki.
-Ej no przeciesz nie będziesz naga więc moge iść z tobą.-powiedział
-Grrrr. Zgoda tylko rączki przy sobie.-powiedziałam, a no podniósł ręce do góry w geście obronnym. Wzięłam zmywacz no makijażu i szczotkę do włosów po czym poszliśmy do łązięki. Liam usiadł na wannie, a ja zmywałam makijaż. Gdy już cały zmyłam cały makijaż przyszedł czas na włosy. Rozczesywałam je bardzo powoli i dokładnie. W końcu się się wkurwiłam i rzuciłam szczotką trafiając nią akurat stojącego Liama w jaja.
-Boże...zanokałtowałaś.....mnie....-próbował mówić trzymając się za obolałe miejsce.
-Bardzo boli?-zapytałam, a on pokiwał głową na TAK.-przynieść ci lód albo coś dla ciebie zrobić?
-Możesz pomasować.-zaproponował, a mi zrzedła mina.
-Liam nie uważam żeby...- i moje przerwał moje zdanie przylegając do mnie ustami, a w międzyczasie położył sobie moją dłon na swojego penisa. Postanowiłam zrobić tak jak chciał bo to w końcu moja wina i mojej przeklętej szczotki z ćwiekami. Masowałam go poprzez dresy. Mrukną nie przerywając pocałunku kiedy ścisnęłam mocniej. W końcu oderwaliśmy się od siebie, a moja ręka została wolna.
-No dziękuje za masarz. Już mnie mniej boli.-powiedział z uśmiechem
-Hahaha, ale to było zabawne. Uśmiałam sę do łez.-powiedziałam z sarkazmem, a on jeszcze raz posłał mi uśmiech, który odesłałam. Nie było sensu już rozczesywać włosów bo co by było jakbym trafiła go jeszcze raz? Mógłby tego nie przeżyć. Z takimi rozczochranymi włosami położyłam się na łóżku. Gdy zasypiałam poczułam ciepłe ręce na mojej tali przysuwające mnie do siebie. Mruknęłam cicho, a w odpowiedzi dostałam tyko "śpij spokojnie to tylko ja". Po tych słowach zasnęłam.



---------------------------------------------------------
----------------------__________________________________________________________________

 Noi mamy. Nareszcie napisałam chociasz mi się wcale nie chciało/Alex

sobota, 7 grudnia 2013

rozdział 2 - dyskoteka i porwanie

-oczami Alex-
 Wstałam o 7.30. Szybko się pozbierałam żeby dotrzeć do tej męczarni. Wyciągnęłam z szafy coś takiego. Było ciepło więc mogłam założyć. Zjadłam jogurcik i za 10 ósma wyszłam z domu. Przyszłam do szkoły 10 po 8. Pięknie i to jeszcze pierwsza była biologia. Weszłam do klasy i popatrzyłam na moją ławkę. Pan gburowaty już tam siedział. Bez słowa poszłam obok jego ławki i usiadłam pod ścianą. Nie słuchałam nauczycielki aż do klasy wszedł dyrektor. Popatrzył na mnie i powiedział.
-Alex prosze cie wstań z pod tej ściany i usiądź koło Liama.
-Nie panie dyrektorze. Nie będe z nim siedzieć.-powiedziałam stanowczo a dyrektor tylko westchnął.
-Dobrze jutro już będziesz miała własną ławkę-powiedział zrezygnowany.
-Dziękuje.-powiedziałam i uśmiechnęłam się szczerze. Naprawdę szczerze. Z powrotem usiadłam na podłodze i zaciekawieniem słuchałam Paula.
-Dobrze więc jak wszyscy wiecie będzie bal jesienny. Ale to nie będzie zwykły bal chciałbym aby każdy się przebrał. Kostiumy są waszym pomysłem.-powiedział po czym dodał zwracając się do mnie.-Byłoby mi bardzo miło jakbyś się zjawiła Alexandro.
-Zgoda, postaram się wpaść.
-Bardzo mnie to cieszy. Do widzenia.-powiedział a my odpowiedzieliśmy i wróciliśmy do lekcji.

-oczami Liama-
Weszła do klasy. Była piękna i seksowna. Przeszła obok mnie i usiadła pod ścianą. Moja Urocza Przerażona. Świeciła urodą po całym pomieszczeniu. Bardzo się ucieszyłem na wieść że przyjdzie na bal. Po skończonych zajęciach poszedłem do domu się przygotować. Bal był na 19.00, a była 16.00. Musiałem jeszcze jechać wyporzyczyć kostium i jechać pod dom Alex żeby późnej "przypadkiem" na nią trafić i ją podwieźć. Wybrałem kostium uwaga, uwaga................Batmana. Lubie go teraz jestem tylko ciekaw jak przebierze się Alex.

-oczami Alex-
Przyszłam ze szkoły do domu i zaczęłam się przygotowywać. Umyłam się żeby być świerza. Specjalnie poszłam do ciotki żeby mnie uczesała i pomalowała. Efekt był taki. Szłam sobie do domu przez park i wszystkie oczy były skierowane na mnie. Trudno im się dziwić. Wyglądałam dziwnie. Gdy weszłam do domu od razu zaczęłam przegrzebywać szafę. W końcu znalazłam strój dla mnie.Najpierw założyłam koronkową, czarną bieliznę. Potem założyłam czarną mini spódniczkę, a na to założyłam odpowiednią sukienkę. Na nogi włożyłam piękne koturny. Wyglądałam upiorno-normalno-sexi. Byłam zadowolona z efektu.
Nim się zorientowałam była 18.39. Miałam nie całe dwadzieścia minut. Włożyłam do kopertówki telefon, słuchawki i czarny błyszczyk. Popsikałam się jeszcze moimi perfumami i wyszłam.

-oczami Liama.-
Czekałem nie daleko jej domu. Wyszła. Boże. Już czułem, że jej pragnę. Wyjechałem dopiero aż mój "kolega" się uspokoił. Szła szybkim, melodyjnym krokiem. Stanąłem obok niej i wyszedłem z auta.
-Może cię podwiozę?-zapytałem, a ona nie zatrzymując się rzuciła.
-Nie trzeba.
-Ależ trzeba, trzeba.-szepnąłem jej do ucha, a ona odwróciła się do mnie przodem. Była tak blisko. Tak chciałem posmakować jej ust i nie tylko.
-Prowadź.-szepnęła. Poprowadziłem ją do auta i otworzyłem drzwi. Gdy jechaliśmy położyłem rękę na jej udzie, a ona nic nie zrobiła. Pozwoliłem sobie podjechać ręką wyżej.
- Pozwoliłam ci trzymać swoją obrzydliwą dłoń na moim udzie więc nie spierdol tego i się hamuj.-warknęła. Zgodnie z jej sugestią zjechałem dłonią niżej. Jechaliśmy w ciszy, a tu nagle usłyszałem jej melodyjny chichot.
-Co za idiotki.-powiedziała do siebie.
-Mogę wiedzieć co zrobiły skoro zasłużyły na takie miano?-zapytałem
-Nie - powiedziała oschle. Momentalnie zatrzymałem auto na jakimś podjeździe. Kurwa jeszcze żadna dziewczyna mi nie odmówiła. Ona była pierwsza.
-Słuchaj. Ja cię tu łaskawie podwożę i jestem dla ciebie miły, więc ty też bądź!-warknąłem na nią.
-Słuchaj nikt cię o to nie prosił. Starałam się być miła ale wszystko zjebałeś.
-To może wyjdź i wszyscy będą zadowoleni, a już na pewno ja!
-Zgoda kurwa. A żebyś wiedział kurwa że wyjdę!!-krzyknęła po czym otworzyła drzwi i wyszła trzaskając nimi. Japierdolekurwamać. I co ja narobiłem. Siedziałem tak i myślałem zanim zorientowałem się że straciłem ją z oczu. No nie kurwa jeszcze tego brakowało. Pojechałem do szkoły z nadzieją że tam będzie i na szczęście była tam. Stała tyłem i rozmawiała, a potem poszła tańczyć.

-oczami Alex-
Wkurwił mnie więc wyszłam. Weszłam na sale. Była nawet ładnie ustrojona. Pogadałam chwile z Ari i Vic, a potem poszłam tańczyć. Gdy tańczyłam poczułam ręce na moich biodrach. Momentalnie się odwróciłam. Zobaczyłam tego gbura.
-Co? Chcesz mi jeszcze nawrzucać jaka to ja jestem wredna?!-zapytałam krzycząc.
-Nie. Chce żebyś mnie już nigdy nie opuszczała.-zaskoczył mnie tym.
-Nie mogę ci tego obiecać-powiedziałam po czym oddaliłam się od niego i poszłam do przyjaciółek. Vic była przebrana tak, a Ari tak. Obie wyglądały ładnie.
-Jej nie zdążyłyśmy cię z Ari pochwalić za wygląd. Pięknie Alex.-powiedziała Vic.
-Boże dziękuje wy też wyglądacie zjawiskowo.-pochwaliłam je.
-Ej widzicie tego przystojnego tam?-spytała Victoria. Odwróciłam się ale zobaczyłam tylko
Payna.
-Gdzie?-zapytałyśmy z Ari równo na co się zaśmiałyśmy.
-No tego Batmana. Jaki ciacho. On będzie mój zobaczycie. - powiedziała rozmarzona.
-A moim zdaniem pasuje do naszej Alex.-powiedziała Ariana.
-Co!?-obie krzyknęliśmy.
-No tak.
-On do niej. Spójrz tylko na nią i na niego. On ciacho i w ogóle a ona - wskazała na mnie-nikt. Tylko jakaś dziewczyna która nie ma nikogo.-powiedziała, a ja miałam łzy w oczach.
-Vic od kiedy z ciebie taka suka?-zapytała Ari, a mi pierwsze łzy spłynęły po policzkach. Nagle muzyka ścichła i było wszystko słychać.
-O popatrzcie już płacze. I tak nikt się na to nie nabierze daruj sobie.-powiedziała wścibskim głosem.
-Jak możesz?-zapytałam cicho
-A tak. A wież dlaczego przespałam się z twoim chłopakiem?-pokręciłam przecząco głową.- Dlatego abyś została sama. Nie miała nikogo. Teraz mi się udało.-powiedziała z radochą
-Dość tego kurwa!-do akcji wkroczył Liam.-Alex ma mnie i nigdy mnie nie straci suko!-rykną na nią przybliżając się do mnie i obejmując mnie ramieniem.
-I mnie!-krzyknęła Ari i przytuliła się do mnie. Wtuliłam się w nią. Kiedy się odsunęłam popatrzyłam na Liama, a on popatrzył na mnie ze współczuciem. Przytuliłam się do niego. Czułam się wtedy bezpiecznie.
-Jak możecie być po jej stronie?!-krzyknęła Victoria.
-Myślę że, powinnać już iść. - powiedział Liam gdy się od niego odsunęłam.
-Dobra, ale popamientacie mnie!-krzyknęła wychodząc.
-No na co czekacie? Włączajcie muzykę.-wytarłam łzy i zaśmiałam się razem z Ari i moim Batmanem.
-No i to mi sie podoba!-krzyknęła Ari, a Liam jej przytakną. Poszliśmy tańczyć. Tańczyłam z Ari i Liamem. Było miło.
-Dobra, a teraz wybieramy króla i królową!-krzykną dyrektor.
-Jej-odkrzykneli wszyscy z wyjątkiem mnie.
-Więc za ciągłą walkę z tródnościami i cierpieniem. Za to że wytrzymała to wszystko i nie poddała się. Królową zostaje. - i wtedy otrorzył koperte ale ją podarł i powiedział.- Alexandra Patterson.- Nie mogłam w to uwierzyć więc po prostu stałam.- No chodź tu upiorzyco.-powiedział, a Liam popchną mnie na scene, że chwile później stałam na niej w koronie.
-Tak bez wstępów. Królem zostaje nasz wybawca - Liam Payne.
I chwile później już stał koło mnie w koronie.
-Czy mogę prosić o jeden taniec królowo?-zapytał kłaniając się a ja przytaknęłam.
-Oczywiście królu.-powiedziałam i chwile później wirowaliśmy na parkiecie. Przetańczyłam z nim pare tańców i już prawie padałam.
-Przepraszam ale ja już lece bo zaraz padne.-powiedziałam.
-Jasne. Nie proponuje odprowadzenia bo wiem, ze odmówisz królowo.
-Masz całkowitą racje. PAA-powiedziałam i pożegnałam się z nimi. Gdy szłam sobie nagle coś porwało mnie za biodra i zakryło usta ręką z czymś po czym zasnęłam jak kamień.

-Oczami Liama.-
Wyszła. Naprawde nie chciałem tego ale musiałem się na to zgodzić. Jakbym się nie zgodził to by ją zabili, a nie tylko porwali. Kurwa czuje się winny. Gdy wyszedłem ze szkoły dostałem SMSa.

Od: Harry 
 Już załatwione. Mała śpi jak zabita. Lepiej się pośpiesz bo w tym stroju wygląda naprawde pociągająco. 

Szybko wpisałem odpowiedź.

Do: Harry
 Ino ją tknij a cię zabije.

Nie otrzymałem odpowiedzi. Szybko pojechałem do domu.
-Gdzie ona jest?-warknąłem w strone reszty.
-Spokojnie twoja mała królowa śpi w twoim pokoju. Harry chciał ją zanieść do siebie ale wszyscy wiemy jakby się to skończyło.-powiedział Lou.
-Dzięki-odpowiedziałem.
Szybkim krokiem weszłem do pokoju. Spała jak zabita. Co tem dureń jej podał? Mam nadzieje że obudzi się do rana. Rozebrałem się do bokserek i zabrałem się za przebieranie jej. Ściągnąłem jej sukienkę pozostawiając ją tylko w staniku i mini. Jednym ruchem ściągnąłem z niej mini i popatrzałem na nią. Była taka idealna. Założyłem jej moją koszulkę i połozyłem się obok niej. Wystraszyłem się kiedy mruknęła cicho.
-Mówiłem ci Urocza, że cudnie będziesz wyglądała w mojej koszulce.-szepnąłem jej do ucha.
-Nieznany.-mruknęła cicho, a ja w panice przyłożyłem jej gaze z środkiem nasennym że momentalnie zasnęła. Było mi jej żal jednak nie mogłem nic zrobić. Chłopaki potrzebowali kasy a jadyna opcja była za okup. Tylko czemu akurat ona skoro ona nie ma nikogo? Jutro się ich o to zapytam. Nawet nie wiedząc kiedy udałem się do krainy Morfeusza.