-Kurwa my się nie wyrobimy ! - krzyknęłam gdy zobaczyłam to wszystko . Wszędzie walały się książki , a o kurzu już nie wspomnę .
-Damy radę , nie drzyj się . - powiedział i chwycił za miotłę . - No bierz się do roboty . - dodał patrząc na mnie .
-Nie musiałabym gdybyś siedział cicho i się nie wtrącał - warknęłam na niego , a on momentalnie przystaną . - Napisałabym już ten pieprzony esej . - dodałam .
-Nie napisałabyś . Nie słuchałaś nauczycielki . - powiedział pewny siebie .
-John by mi pomógł - powiedziałam co mi ślina na język przyniesie . Nie odpowiedział mi tylko rzucił mi ścierkę . Dupek . Włączyłam jakąś odpowiednią piosenkę do sprzątania . O tak teraz można sprzątać . Liam ścierał pajęczyny , a ja zaczęłam do pościerania kurzy . Pomyślałam , że to może być fajna zabawa . Podwinęłam rękawy swetra i zabrałam się do sprzątania . Z muzyką szybciej idzie . Ruszałam biodrami do rytmu i się wygłupiałam . Przy okazji poćwiczę taniec . Nim się obejrzałam miałam jeden regał z głowy . No , no . Spojrzałam na Liama i myślałam że wybuchnę śmiechem . No sprzątanie to nie coś dla niego . Podeszłam do niego i rzuciłam w niego szmatą tak samo jak on mi , a sama zabrałam miotłę .
-Ścieraj kurze , ja się tym zajmę - nawet na niego nie patrzyłam , po prostu oddałam się muzyce . Może mi coś odpowiedział . Nie wiem . Nagle usłyszałam dźwięki piosenki Pharrela Williamsa - Happy . Od razu na moją twarz wpłyną uśmiech . Postanowiłam być wesoła , a co mi tam . Gdy oddałam się muzyce i sprzątałam poczułam na sobie czyjś wzrok . Liam . Nie przejmowałam się tym .
... oczami Liama ...
Czemu to moja wina , mogła słuchać nauczycielki , a nie . Zresztą to już nie ważne . Teraz jestem z nią w jednym pomieszczeniu . Zacząłem od pajęczyn . No nie szło mi to . Spojrzałem na Alex . Wygłupiała się i ścierała kurze . O nie . Ona potrząsa biodrami . Nie no nie mówię , że nie ładnie to robi . Robi to po prostu bardzo pociągająco , a wiemy jak to się skończyło jak mnie podnieciła . Modliłem się by przestała , zanim będę musiał zakrywać się książką . Przestała . Dobra zabieram się do roboty . Męczarnia . Nagle podeszła do mnie Alex i rzuciła szmatę .
-Ścieraj kurze , ja się tym zajmę - powiedziała nie patrząc na mnie .
-Jak chcesz . - odparłem ale ona nie słyszała , ale za to zaczęła zamiatać i wycierać pajęczyny . Jej to szło sprawniej . Może dlatego , że słucha jeszcze muzyki ? - zapytała retorycznie moja podświadomość . No co ty , nie wiedziałem . Zacząłem wycierać kurze i od czasu do czasu zerkałem da nią . Pozamiatała pół podłogi , a ja nadal ślęczę przy tym regale . Ugh . Do roboty .
Kidy starłem wszystkie kurze podszedłem do Alex . Akurat schodziła z drabiny . Ooo na drabinie w spódnicy ? Jakby był tu Harry to nie dobrze by się to skończyło . Kiedy była na dole klepnąłem ją w tyłek i uśmiechnąłem się zadziornie .
-Co chcesz palancie ? - zapytała gdy ściągnęła słuchawki .
-Nie wyrażaj się tak do mnie m bo wiesz jak to się skończyło ostatnio ? - warknąłem i złapałem ją za podbródek , ale ona odepchnęła moją rękę . No silna jest .
-Wtedy kiedy ci zwiałam ? - zapytała z rozbawieniem . -Tak pamiętam . Byłeś taki bezbronny na tym łóżku . Biedulek . - powiedziała po czym się zaśmiała . Wkurwiła mnie . Popchnąłem ją na ścianę , ale ona nie wyrażała w ogólę strachu . Przybliżyłem się do niej i złapałem za biodra .
-Zaraz to ty możesz być bezbronna , jak tak bardzo chcesz - warknąłem nisko i podjechałem rękami pod spódnicę . Wyrwała się . Skubana ,
-Pieprz się . - powiedziała po czym odeszła . Zaśmiałem się gardłowo .
-Jak już pieprzyć to tylko ciebie słonko ! - krzyknąłem za nią , a ona pokazała mi tylko tak zwany "fuck you" i załączając słuchawki poszła układać książki .
... oczami Alex ...
Co za palant . Dobra nie przejmujmy się . Na świcie muszą czasem znaleźć się takie debile jak on . Nic na to nie poradzę . Włączyłam piosenkę Green Day - Holiday i poszłam układać książki . No , no , w ciągu 30 minut ułożyłam pół dużego regału . Ale sama tego nie zrobię . I tak dużo sama zrobiłam , gdy on tylko wytarł Parę pajęczyn i regały .
- Ej maruda ! Pomóż mi z tymi książkami , bo nie wyrobię tu ! ! - krzyknęłam na Liama i popchnęłam w jego stronę karton z książkami .
-Okey - odpowiedział tylko i zabrał się do segregowania .
Nim się obejrzeliśmy , a biblioteka była jak nowa . Okna były czyste , nie było pajęczyn ani kurzu . No postaraliśmy się . Oczywiście nie wszystko zrobiliśmy bo niektórymi rzeczami musieli zająć się fachowcy . Innego wyjścia nie było . Byłam z siebie dumna . Nie wiem jak Liam . Ściągnęłam słuchawki i zaczęłam przechadzać się po całym pomieszczeniu . Dotykałam każdej najmniejszej rzeczy i byłam na 100% pewna , że nikt inny nie dokonałby tego . Wszyscy na pewno mówiliby : To niemożliwe ! Nie da się ! , ale ja i Liam dokonaliśmy niemożliwego . Przywróciliśmy nie działającą od 3 lat bibliotekę na nogi . Dodaliśmy jej blasku . Teraz mogę śmiało powiedzieć , że to my to zrobiliśmy .
-Ej idziesz ? Siedzimy tu już całe 5 godzin . - zapytał Liam , a ja się ocknęłam
-Tak , idę . - powiedziałam po czym jeszcze raz zerknęłam na wnętrze i wychodząc rzuciłam klucze Liamowi , mówiąc zwykłe Pozamykaj wszystko i wyszłam . Gdy byłam już na parkingu przeklęłam się , że nie zabrałam żadnej kurtki .
-Może cię podwiozę ? - ktoś szepną mi na ucho . Oczywiście ten ktoś to był Liam .
-Nie potrzebuje twojej pomocy . Nie ufam ci . - powiedziałam bez jakichkolwiek uczuć .
-Ale ktoś musi cię odwiózł - nalegał .
-Poradzę sobie SAMA - podkreśliłam ostatnie słowo . Właśnie wtedy podjechało nieznajome auto . Otworzyła się szyba , a z niej wychylił się . Uwaga , uwaga . John . Chwała mu za to .
-Hej złotko może podwiozę ? No chyba że , jedziesz z nim to odjeżdżam . - powiedział i lekko ruszył . Może jakieś 3 metry .
-Nie , chętnie się z tobą zabiorę . - odparłam z uśmiechem . John jak na dżentelmena przystało otworzył mi drzwi .
-Madame ! - wykrzykną i zamachną śmiesznie ręką , na co buchnęłam śmiechem , a Liam popatrzał na mnie jak na wariatkę . Oł . Kompletnie zapomniałam , że on tu stoi .
-Ależ dziękuje panu . - powiedziałam i wsiadłam do auta . Gdy odjeżdżaliśmy spojrzała na parking ale jego już nie było .
-Gdzie panienkę zawieź ? - wyrwał mnie z zamyślenia John , a ja podałam mu adres . Chwilę potem staliśmy pod domem Ari .
-Tu mieszkasz ? - zapytał gdy staliśmy pod drzwiami .
-Nie. Narazie mieszkam u przyjaciółki. Tak jakoś wyszło - od razu odpowiedziałam na niezadane pytanie.-Ale jak będę u siebie to z chęcią cię zaproszę .
-Jasne - zaśmiał się
-To dziękuje za podwózkę i liczę , że jutro powiesz mi co tam robiłeś , bo dzisiaj jestem padnięta .
-Nie ma sprawy . Idź kładź się spać , posprzątałaś tak wielką bibliotekę . Mykaj do łóżka . -powiedział i uśmiechną się do mnie , a ja do niego , po czym dałam całusa w policzek i weszłam do domu . Krzyknęłam tylko krótkie jestem i od razu weszłam do "mojego" pokoju . Zabrałam piżamę i poszłam do łazienki . Umyłam się , zmyłam makijaż i ubrałam przygotowaną piżamkę . Szybko wleciałam do pokoju , bo zimno . Weszłam pod kołderkę i przytuliłam się do niej chcąc uzyskać chociasz odrobinę ciepła . Muszę przygotować się na jutro i na pytania Ariany . Grrr , ale teraz już śpię .
________________________________________________________________________________________Kolejny rozdział . Chyba moja wyobraźnia pracuje . Ale to chyba dobrze . Czekam na komentarze // Alex :**