poniedziałek, 9 grudnia 2013

rozdział 3 - ucieczka i mała przeprowadzka.

-oczami Liama-
Obudziłem się o 10.00. Dzisiaj była szkoła ale już nie miałem po co do niej chodzić. Moja mała piękność była teraz tu. Ze mną. W łóżku. Chłopcy pewnie pojechali do szkoły ale gówno mnie to obchodziło. Zszedłem z łóżka i jeszcze dałem Alex buziaka w czoło. Ubrałem się w koszulke z Simsonami i dresy. W mieszkaniu było ciepło więc nie potrzegna mi była bluza. Gdy zszedłem na dół zrobiłem śniadanie i oglądałem telewizor. Gdy tak oglądałem telewizor wyrwały mnie z oglądania krzyki. Szybko zerwałem się z kanapy i pobiegłem w strone pokoju. Gdy byłem przy drzwiach usłyszałem.
-NIE!!!!!!!-szybko wleciałem do pokoju ale tam nikogo nie było. Moich adidasów i jej ubrań też nie było. Kurwa. Zobaczyłem otwarte okno. Wyjżałem przez nie ale nie zobaczyłem nic. Kurwa uciekła. Popamięta mnie.

-oczami Alex-
Obudziłam sie o 10.26 z ogromnym bólem głowy. Rozejżałam sie po pokoju i to nie był mój pokój. I wtedy sobie wszystko przypomniałam. Wydałam z siebie ogromny krzyk. Szybko zabrałam z krzesła moje ubrania i założyłam jakieś adidasy. Wyjżałam przez okno. Nie było aż tak wysoko. Wyżuciłam ubrania przez okno i wtedy usłyszałam kroki. Nagle starciłam równowage i spadłam. 
-NIE!!!!!!!!- krzyknęłam i po chwili leżałam na trawie. Szybko się pozbierałam i ukryłam się za domem żeby mnie nie zauważył. Wyjżał za okno i zamkną je, a ja udałam się w pogoń. Wiedziałam gdzie jestem mieszkałam kiedyś na tej dzielnicy ale wyprowadziłam się z powodu gwałtu mojej koleżanki. Biegłam ile sił w nogach do domu. Jeszcze tylko kilka ulic. Dam sobie rade.-Myślałam. Jest widze mój dom. Przyspieszyłam biegu. Nareszcie dotarłam. Otworzyłam drzwi trzęsącymi rękami i weszłam do środka. Gdy tam weszłam w salonie stał Liam z założonymi rękami.
-Hej Przerażona.-uśmiechną się do mnie. Wszystko do mnie dotarło. To on mnie porwał. To w jego koszulce jestem. TO.  ON.  JEST.  NIEZNANY  NIKOMU!!! 
-Nie waż się krzyczeć bo nie ręcze za siebie. - i właśnie po tych słowach zaczęłam krzyczeć. Nagle poczułam ból i pieczenie policzka.
 - Ostrzegałem.-powiedział spokojnie, a ja zaczęłam płakać. Osunęłam się po ścianie i tak płakałam, a on stał tam i patrzył się na mnie. Nie mogłam w to uwieżyć. Ze spokojnego, miłego Liama, który jeszcze wczoraj pocieszał mnie i mówił, że mam jego, zrobił się perfidny drań, który mnie porwał i teraz patrzy jak płaczę.
-Dlaczego?- zapytałam szeptem.
-Nie wiem. Tak po prostu.-odpowiedział i podszedł do mnie.-A teraz pójdziesz na góre spakujesz pare ubrań i bielizne, a potem pójdzimy do mnie. Do mojego domu nie do chłopaków. Dobrze?-zapytał miłym głosem.
-Dobrze ale jeżeli powiesz mi dlaczego akórat ja.-powiedziałam
-Zgoda Urocza.-powiedział i puścił mi oczko, a ja podniosłam się i poszłam na góre spakować kilka rzeczy. Zeszłam na dół z torbą podróżną w ręku, a on wystawił do mnie ręke. Z wahaniem ją chwyciłam bo wiedziałam, że jeżeli tego nie zrobie nie skończy się tylko na spoliczkowaniu. Szliśmy po cichu do jego samochodu. Całą droge siedzieliśmy cicho. Dla mnie to było jak najbardziej komfortowe. Po chwili usnęłam.

-oczami Liama-
Uderzyłem ją. Nie chciałem tego zrobić. To był odruch. Siedziała i płakała, a ja po prostu patrzyłem. Stałem i patrzyłem. Zachowałem się jak dupek. Po chwili gdy wstała poszła do swojego pokoju i przyszła do mnie z torbąw ręce. Weszliśmy do samochodu. Jechaliśmy w ciszy. Po chwili zasnęła. Dojechaliśmy do domu. Wziąłem ją na ręce i wniosłem do domu jak panne młodą. Położyłem ją w sypialni a torbę włożyłem do szafy. Gdy ona spała ja patrzyłem na nią i zastanawiałem się nad jej pytaniem. Dlaczego akurat ona? Nie wiem. Może dlatego, ze była taka inna. Nie. Nie pozwole jej skrzywdzić. Zapewnie jej ochrone. Przy mnie będzie bezpieczna. Już nie miałem siły nad tym wszystkim myśleć po prostu położyłem się i obserwowałem ją. Spała tak spokojnie. Po chwili obudziła się i przetarła oczy rękami po czym się przeciągnęła i obróciła się do mnie przodem. Gdy mnie zobaczyła podskoczyła i sturlała na podłogę. Wydałem z siebie chichot.
-Ała-mrugnęła, a ja po prostu nie wytrzymałem i wybuchnąłem śmiechem.
-Nic ci nie jest?-zapytałem jak już się usokoiłem. Usłyszałem jej chichot, a potem pełny śmiech. -Z czego się śmiejesz??- zapytałem a po chwili zanalazłem się nad nią. Popatrzałem w jej tęczówki po czym musnąłem jej usta. Widząc, że nie stawia oporów wpiłem się w jej wargi. Całowaliśmy się coraz zachłanniej ale mi to nie wystarczało. Zaczołem całować jej szyje, obojczyk, dekold. Po chwili odepchnęła mnie i popatrzyła na mnie szeroko otwartymi oczami. Gdy próbowałem pocałować ją ponownie, ona odepchnęła mnie, wstała i poszła do kąta. Siedziała tam skulona. Było mi jej tak bardzo żal.
-Alex. Słoneczko co się stało? Co ci jest?-zapytałem delikatnie.
-Nic. Po prostu się boje.-odpowiedziała.
-Ale czego? Kogo?
-Ciebie Liam. To ciebie się boje.-te słowa zabolały mnie bardziej niż dźgnięcie nożem.
-Kochanie nie musisz się mnie bać. Ja nie chce cię skrzywdzić, chce cię chronić.
-Tak to uderzyłeś mnie aby mnie chronić?!-zapytała już wyższym tonem.
-Alex prosze nie tym tonem.-powiedziałem spokojnie
-Przepraszam po prostu jestem bardzo wybuchowa.
-Rozumiem.
-Więc odpowiesz ma moje pytanie?-zapytała
-Na które?
-Na oba. Po kolei.
-Dobrze, więc ja naprawde nie wiem dlaczego wypadło na ciebie. Najpierw chcialiśmy cię wziąść dla okupu ale dla mnie to teraz już nie chodzi tylko o okup. Mam gdzieś w sobie taki czujnik odpowiadający za to abyś była bezpieczna. Nie wiem czemu cię uderzyłem i nic nie usprawiedliwi mojego zachowania. Tylko prosze, błagam nie bój się mnie.-spojżałem w jej oczy i zobaczyłem tam dekoncentracje.

-oczami Alex-
Dobrze usłyszałam. On chce mnie chronić.
-Ale Liam ja nie rozumiem?
-Zależy mi na tobie. Zapłace za ciebie okup i pomoge ci, tylko po to żebyś była bezpieczna.
-Zgoda. Mam rozumieć, że mogę ci ufać?
-Masz, a nawet musisz.-powiedział po czym mnie przytulił.-Co chesz robić?-zapytał
-Szczerze to nic. Najlepiej by było żebym się jeszcze położyła bo masz strasznie twardą podłoge.
-HAHAHA-zaczą się śmiać i ja po chwili razem z nim.-Dobra to mykaj do łóżka-powiedział.
-Nie no co ty. Musze jeszcze makijaż zmyć i włosy rozczesać.-powiedziałam.
-OK. To bierz rzeczy i idziemy do łazięki.
-O nie nie. JA ide do łazięki.
-Ej no przeciesz nie będziesz naga więc moge iść z tobą.-powiedział
-Grrrr. Zgoda tylko rączki przy sobie.-powiedziałam, a no podniósł ręce do góry w geście obronnym. Wzięłam zmywacz no makijażu i szczotkę do włosów po czym poszliśmy do łązięki. Liam usiadł na wannie, a ja zmywałam makijaż. Gdy już cały zmyłam cały makijaż przyszedł czas na włosy. Rozczesywałam je bardzo powoli i dokładnie. W końcu się się wkurwiłam i rzuciłam szczotką trafiając nią akurat stojącego Liama w jaja.
-Boże...zanokałtowałaś.....mnie....-próbował mówić trzymając się za obolałe miejsce.
-Bardzo boli?-zapytałam, a on pokiwał głową na TAK.-przynieść ci lód albo coś dla ciebie zrobić?
-Możesz pomasować.-zaproponował, a mi zrzedła mina.
-Liam nie uważam żeby...- i moje przerwał moje zdanie przylegając do mnie ustami, a w międzyczasie położył sobie moją dłon na swojego penisa. Postanowiłam zrobić tak jak chciał bo to w końcu moja wina i mojej przeklętej szczotki z ćwiekami. Masowałam go poprzez dresy. Mrukną nie przerywając pocałunku kiedy ścisnęłam mocniej. W końcu oderwaliśmy się od siebie, a moja ręka została wolna.
-No dziękuje za masarz. Już mnie mniej boli.-powiedział z uśmiechem
-Hahaha, ale to było zabawne. Uśmiałam sę do łez.-powiedziałam z sarkazmem, a on jeszcze raz posłał mi uśmiech, który odesłałam. Nie było sensu już rozczesywać włosów bo co by było jakbym trafiła go jeszcze raz? Mógłby tego nie przeżyć. Z takimi rozczochranymi włosami położyłam się na łóżku. Gdy zasypiałam poczułam ciepłe ręce na mojej tali przysuwające mnie do siebie. Mruknęłam cicho, a w odpowiedzi dostałam tyko "śpij spokojnie to tylko ja". Po tych słowach zasnęłam.



---------------------------------------------------------
----------------------__________________________________________________________________

 Noi mamy. Nareszcie napisałam chociasz mi się wcale nie chciało/Alex

sobota, 7 grudnia 2013

rozdział 2 - dyskoteka i porwanie

-oczami Alex-
 Wstałam o 7.30. Szybko się pozbierałam żeby dotrzeć do tej męczarni. Wyciągnęłam z szafy coś takiego. Było ciepło więc mogłam założyć. Zjadłam jogurcik i za 10 ósma wyszłam z domu. Przyszłam do szkoły 10 po 8. Pięknie i to jeszcze pierwsza była biologia. Weszłam do klasy i popatrzyłam na moją ławkę. Pan gburowaty już tam siedział. Bez słowa poszłam obok jego ławki i usiadłam pod ścianą. Nie słuchałam nauczycielki aż do klasy wszedł dyrektor. Popatrzył na mnie i powiedział.
-Alex prosze cie wstań z pod tej ściany i usiądź koło Liama.
-Nie panie dyrektorze. Nie będe z nim siedzieć.-powiedziałam stanowczo a dyrektor tylko westchnął.
-Dobrze jutro już będziesz miała własną ławkę-powiedział zrezygnowany.
-Dziękuje.-powiedziałam i uśmiechnęłam się szczerze. Naprawdę szczerze. Z powrotem usiadłam na podłodze i zaciekawieniem słuchałam Paula.
-Dobrze więc jak wszyscy wiecie będzie bal jesienny. Ale to nie będzie zwykły bal chciałbym aby każdy się przebrał. Kostiumy są waszym pomysłem.-powiedział po czym dodał zwracając się do mnie.-Byłoby mi bardzo miło jakbyś się zjawiła Alexandro.
-Zgoda, postaram się wpaść.
-Bardzo mnie to cieszy. Do widzenia.-powiedział a my odpowiedzieliśmy i wróciliśmy do lekcji.

-oczami Liama-
Weszła do klasy. Była piękna i seksowna. Przeszła obok mnie i usiadła pod ścianą. Moja Urocza Przerażona. Świeciła urodą po całym pomieszczeniu. Bardzo się ucieszyłem na wieść że przyjdzie na bal. Po skończonych zajęciach poszedłem do domu się przygotować. Bal był na 19.00, a była 16.00. Musiałem jeszcze jechać wyporzyczyć kostium i jechać pod dom Alex żeby późnej "przypadkiem" na nią trafić i ją podwieźć. Wybrałem kostium uwaga, uwaga................Batmana. Lubie go teraz jestem tylko ciekaw jak przebierze się Alex.

-oczami Alex-
Przyszłam ze szkoły do domu i zaczęłam się przygotowywać. Umyłam się żeby być świerza. Specjalnie poszłam do ciotki żeby mnie uczesała i pomalowała. Efekt był taki. Szłam sobie do domu przez park i wszystkie oczy były skierowane na mnie. Trudno im się dziwić. Wyglądałam dziwnie. Gdy weszłam do domu od razu zaczęłam przegrzebywać szafę. W końcu znalazłam strój dla mnie.Najpierw założyłam koronkową, czarną bieliznę. Potem założyłam czarną mini spódniczkę, a na to założyłam odpowiednią sukienkę. Na nogi włożyłam piękne koturny. Wyglądałam upiorno-normalno-sexi. Byłam zadowolona z efektu.
Nim się zorientowałam była 18.39. Miałam nie całe dwadzieścia minut. Włożyłam do kopertówki telefon, słuchawki i czarny błyszczyk. Popsikałam się jeszcze moimi perfumami i wyszłam.

-oczami Liama.-
Czekałem nie daleko jej domu. Wyszła. Boże. Już czułem, że jej pragnę. Wyjechałem dopiero aż mój "kolega" się uspokoił. Szła szybkim, melodyjnym krokiem. Stanąłem obok niej i wyszedłem z auta.
-Może cię podwiozę?-zapytałem, a ona nie zatrzymując się rzuciła.
-Nie trzeba.
-Ależ trzeba, trzeba.-szepnąłem jej do ucha, a ona odwróciła się do mnie przodem. Była tak blisko. Tak chciałem posmakować jej ust i nie tylko.
-Prowadź.-szepnęła. Poprowadziłem ją do auta i otworzyłem drzwi. Gdy jechaliśmy położyłem rękę na jej udzie, a ona nic nie zrobiła. Pozwoliłem sobie podjechać ręką wyżej.
- Pozwoliłam ci trzymać swoją obrzydliwą dłoń na moim udzie więc nie spierdol tego i się hamuj.-warknęła. Zgodnie z jej sugestią zjechałem dłonią niżej. Jechaliśmy w ciszy, a tu nagle usłyszałem jej melodyjny chichot.
-Co za idiotki.-powiedziała do siebie.
-Mogę wiedzieć co zrobiły skoro zasłużyły na takie miano?-zapytałem
-Nie - powiedziała oschle. Momentalnie zatrzymałem auto na jakimś podjeździe. Kurwa jeszcze żadna dziewczyna mi nie odmówiła. Ona była pierwsza.
-Słuchaj. Ja cię tu łaskawie podwożę i jestem dla ciebie miły, więc ty też bądź!-warknąłem na nią.
-Słuchaj nikt cię o to nie prosił. Starałam się być miła ale wszystko zjebałeś.
-To może wyjdź i wszyscy będą zadowoleni, a już na pewno ja!
-Zgoda kurwa. A żebyś wiedział kurwa że wyjdę!!-krzyknęła po czym otworzyła drzwi i wyszła trzaskając nimi. Japierdolekurwamać. I co ja narobiłem. Siedziałem tak i myślałem zanim zorientowałem się że straciłem ją z oczu. No nie kurwa jeszcze tego brakowało. Pojechałem do szkoły z nadzieją że tam będzie i na szczęście była tam. Stała tyłem i rozmawiała, a potem poszła tańczyć.

-oczami Alex-
Wkurwił mnie więc wyszłam. Weszłam na sale. Była nawet ładnie ustrojona. Pogadałam chwile z Ari i Vic, a potem poszłam tańczyć. Gdy tańczyłam poczułam ręce na moich biodrach. Momentalnie się odwróciłam. Zobaczyłam tego gbura.
-Co? Chcesz mi jeszcze nawrzucać jaka to ja jestem wredna?!-zapytałam krzycząc.
-Nie. Chce żebyś mnie już nigdy nie opuszczała.-zaskoczył mnie tym.
-Nie mogę ci tego obiecać-powiedziałam po czym oddaliłam się od niego i poszłam do przyjaciółek. Vic była przebrana tak, a Ari tak. Obie wyglądały ładnie.
-Jej nie zdążyłyśmy cię z Ari pochwalić za wygląd. Pięknie Alex.-powiedziała Vic.
-Boże dziękuje wy też wyglądacie zjawiskowo.-pochwaliłam je.
-Ej widzicie tego przystojnego tam?-spytała Victoria. Odwróciłam się ale zobaczyłam tylko
Payna.
-Gdzie?-zapytałyśmy z Ari równo na co się zaśmiałyśmy.
-No tego Batmana. Jaki ciacho. On będzie mój zobaczycie. - powiedziała rozmarzona.
-A moim zdaniem pasuje do naszej Alex.-powiedziała Ariana.
-Co!?-obie krzyknęliśmy.
-No tak.
-On do niej. Spójrz tylko na nią i na niego. On ciacho i w ogóle a ona - wskazała na mnie-nikt. Tylko jakaś dziewczyna która nie ma nikogo.-powiedziała, a ja miałam łzy w oczach.
-Vic od kiedy z ciebie taka suka?-zapytała Ari, a mi pierwsze łzy spłynęły po policzkach. Nagle muzyka ścichła i było wszystko słychać.
-O popatrzcie już płacze. I tak nikt się na to nie nabierze daruj sobie.-powiedziała wścibskim głosem.
-Jak możesz?-zapytałam cicho
-A tak. A wież dlaczego przespałam się z twoim chłopakiem?-pokręciłam przecząco głową.- Dlatego abyś została sama. Nie miała nikogo. Teraz mi się udało.-powiedziała z radochą
-Dość tego kurwa!-do akcji wkroczył Liam.-Alex ma mnie i nigdy mnie nie straci suko!-rykną na nią przybliżając się do mnie i obejmując mnie ramieniem.
-I mnie!-krzyknęła Ari i przytuliła się do mnie. Wtuliłam się w nią. Kiedy się odsunęłam popatrzyłam na Liama, a on popatrzył na mnie ze współczuciem. Przytuliłam się do niego. Czułam się wtedy bezpiecznie.
-Jak możecie być po jej stronie?!-krzyknęła Victoria.
-Myślę że, powinnać już iść. - powiedział Liam gdy się od niego odsunęłam.
-Dobra, ale popamientacie mnie!-krzyknęła wychodząc.
-No na co czekacie? Włączajcie muzykę.-wytarłam łzy i zaśmiałam się razem z Ari i moim Batmanem.
-No i to mi sie podoba!-krzyknęła Ari, a Liam jej przytakną. Poszliśmy tańczyć. Tańczyłam z Ari i Liamem. Było miło.
-Dobra, a teraz wybieramy króla i królową!-krzykną dyrektor.
-Jej-odkrzykneli wszyscy z wyjątkiem mnie.
-Więc za ciągłą walkę z tródnościami i cierpieniem. Za to że wytrzymała to wszystko i nie poddała się. Królową zostaje. - i wtedy otrorzył koperte ale ją podarł i powiedział.- Alexandra Patterson.- Nie mogłam w to uwierzyć więc po prostu stałam.- No chodź tu upiorzyco.-powiedział, a Liam popchną mnie na scene, że chwile później stałam na niej w koronie.
-Tak bez wstępów. Królem zostaje nasz wybawca - Liam Payne.
I chwile później już stał koło mnie w koronie.
-Czy mogę prosić o jeden taniec królowo?-zapytał kłaniając się a ja przytaknęłam.
-Oczywiście królu.-powiedziałam i chwile później wirowaliśmy na parkiecie. Przetańczyłam z nim pare tańców i już prawie padałam.
-Przepraszam ale ja już lece bo zaraz padne.-powiedziałam.
-Jasne. Nie proponuje odprowadzenia bo wiem, ze odmówisz królowo.
-Masz całkowitą racje. PAA-powiedziałam i pożegnałam się z nimi. Gdy szłam sobie nagle coś porwało mnie za biodra i zakryło usta ręką z czymś po czym zasnęłam jak kamień.

-Oczami Liama.-
Wyszła. Naprawde nie chciałem tego ale musiałem się na to zgodzić. Jakbym się nie zgodził to by ją zabili, a nie tylko porwali. Kurwa czuje się winny. Gdy wyszedłem ze szkoły dostałem SMSa.

Od: Harry 
 Już załatwione. Mała śpi jak zabita. Lepiej się pośpiesz bo w tym stroju wygląda naprawde pociągająco. 

Szybko wpisałem odpowiedź.

Do: Harry
 Ino ją tknij a cię zabije.

Nie otrzymałem odpowiedzi. Szybko pojechałem do domu.
-Gdzie ona jest?-warknąłem w strone reszty.
-Spokojnie twoja mała królowa śpi w twoim pokoju. Harry chciał ją zanieść do siebie ale wszyscy wiemy jakby się to skończyło.-powiedział Lou.
-Dzięki-odpowiedziałem.
Szybkim krokiem weszłem do pokoju. Spała jak zabita. Co tem dureń jej podał? Mam nadzieje że obudzi się do rana. Rozebrałem się do bokserek i zabrałem się za przebieranie jej. Ściągnąłem jej sukienkę pozostawiając ją tylko w staniku i mini. Jednym ruchem ściągnąłem z niej mini i popatrzałem na nią. Była taka idealna. Założyłem jej moją koszulkę i połozyłem się obok niej. Wystraszyłem się kiedy mruknęła cicho.
-Mówiłem ci Urocza, że cudnie będziesz wyglądała w mojej koszulce.-szepnąłem jej do ucha.
-Nieznany.-mruknęła cicho, a ja w panice przyłożyłem jej gaze z środkiem nasennym że momentalnie zasnęła. Było mi jej żal jednak nie mogłem nic zrobić. Chłopaki potrzebowali kasy a jadyna opcja była za okup. Tylko czemu akurat ona skoro ona nie ma nikogo? Jutro się ich o to zapytam. Nawet nie wiedząc kiedy udałem się do krainy Morfeusza.

niedziela, 1 grudnia 2013

Rozdział 1 - nowi w szkole

-oczami Alex-
Rano wstałam o 7.00. Mieszkałam sama bo moją mamę zamordowali rok temu,a ojciec odszedł od nas do innej półtora raku temu. Od tego czasu może wydaje się być silna ale tak nie jest. Codziennie jak przychodzę ze szkoły do domu rozklejam się. Najpierw przez chwile ulatniam łzy, a potem robię codzienne porządki i odrabiam lekcję. Na szczęście to już mój ostatni rok. Podobno mieli dzisiaj dojść jacyś nowi ale jakoś mało mnie to interesuje. Wstałam z łóżka i poszłam się ubrać. Moje czarne pofalowane włosy zostawiłam rozpuszczone. Oczywiście założyłam kolczyk na brew. I tak miałam u nauczycieli  na pieńku przez moje zachowanie więc co to zmieni. Nadal mnie nie będą lubić.No może pan od w-f i dyrektor. Byłam u Dyrka częstym gościem. Można powiedzieć, że wiemy o sobie całkiem dużo. Wiem nawet że ma na imię Paul i stracił żonę rok temu. Pan od w-f lubił mnie go gram dobrze w siatkówkę i kosza. No ale co takie życie. Gdy zeszłam na dół zjadłam sobie jeszcze jogurt na śniadanie bo nie miałam czasu i nagle zadzwonił dzwonek. Dokończyłam jogurt i poszłam otworzyć drzwi. Były w nich moje dwie przyjaciółki. Kochałam je jak siostry. Byłyśmy ze sobą bardzo zżyte. No może z Arianą bardziej bo Victoria zabrała mi chłopaka ale jej wybaczyłam.
-Hej wariatki.-powiedziałam do nich.
-Hej Alex-powiedziały razem.
-Ari co ty tak nie w sukience?-zapytałam z żartem. Była ubrana tak, a znana była z tego, że kochała chodzić w sukience.
-No też się dziwiłam.-powiedziała Vic. Była ubrana w to.
-Dobra to zamykaj domeczek i spadamy.-powiedziała Ariana.
-Tak już, już. - zamknęłam dom i ruszyłyśmy do szkoły.Gadałyśmy o wszystkim i o niczym ale ja zbytnio nie wciągałam się w tematy. Szybko doszłyśmy do szkoły. Weszłyśmy do środka i pożegnałyśmy idąc inna w innym kierunku. Doszłam do szafki i wyciągnęłam książki do biologii. Było za 2minuty 8.00 ale nie obchodziło mnie to. Doszłam do klasy równo z dzwonkiem i weszłam do klasy. Usiadłam do ławki. Moja była ostatnia. Siedziałam sama bo nie lubiłam towarzystwa tych pustych lali, a chłopcy jak to chłopcy nie chcieli siedzieć z dziewczynami. I bardzo dobrze. Założyłam słuchawki do uszu i nie słuchałam nauczycielki.
Nagle usłyszałam trzask drzwi. Wszedł przez nie jakiś chłopak. Dziwny był moim zdaniem.
-Co to z maniery!!-krzyknęła nauczycielka.
-Takie same jak ma pani. Kto to widział krzyczeć na uczni!!!!-powiedziałam chociaż nie do mnie to było. Babka nie odezwała się już, a ja uśmiechnęłam się triumfalnie.
-Payne.-powiedział chłopak. - Liam Payne-poprawił i uśmiechną się do mnie, a ja nic sobie z tego nie robiłam.
-Dobrze Liamie usiądź już. Jest miejsce obok naszej gwiazdki Alex. Myślę że, cię nie przerazi.-powiedziała, a ja jak zwykle kreśliłam po zeszycie i słuchałam muzyki.
- Myślę, że będzie inaczej.- powiedział a ja się podniosłam. Momentalnie przyszedł i dosiadł się do mnie. Był blisko, za blisko.
-Odsuń się-warknęłam na niego.
-Nie usłyszałem proszę, więc się nie odsunę.-powiedział
-Dupek.-powiedziałam. Wstałam, wzięłam książki i poszłam usiąść na podłodze pod ścianą. Wszyscy się na mnie popatrzyli ale sie nie odezwali. Nawet nauczycielka nie miała do mnie pretensji. Wiedziała, że i tak zrobię to co chce. Siedziałam tam tak aż do końca lekcji. Nie słuchałam, nie pisałam, nie robiłam nic. Po prostu siedziałam i myślałam. Moje myśli przerwał dzwonek. Szybko wstałam i pobiegłam do drzwi ale jednak zatrzymał mnie piskliwy głos pani Break.
-Alexsandro Patterson gdzie się wybierasz?-zapytała
-Na przerwę-powiedziałam i uśmiechnęłam się sztucznie.
-Siadaj na swoje miejsce. Jeszcze nie skończyłam.
-Jeszcze nie skończyłam.-przedrzeźniałam ją, a klasa chichotała
-Zostajesz po lekcjach.
-Dobra, dobra.-powiedziałam i wyszłam.
  Reszta dnia w szkole minęłam mi podobnie. Pyskowałam nauczycielom, długą przerwę spędziłam u Paula i okazało się że pan gburowaty jest ze mną w klasie. To będzie rok pod ścianą. Chyba że, to ja go wygonie. Nie wiem. Weszłam do klasy i zobaczyłam tam Payna. Weszłam i usiadłam do ostatniej ławki. Wyciągnęłam zeszyt i zaczęłam rysować. Narysowałam coś takiego. Idealnie odwierciedlało mnie. Ja również byłam jak zagubiony anioł, który nie wiedział co ze sobą zrobić.
-Ładne.-powiedział Liam.-Zagubiony anioł. Naprawdę ładne.-dodał.
-Odejdź - powiedziałam bez żadnych emocji, a on co mnie zdziwiło odszedł i usiadł po drugiej stronie w trzecim rzędzie i patrzył na mnie. Koza minęła mi na rysowaniu i rozmyślaniu na temat narysowanego rysunku. Gdy wyszłam ze szkoły musiałam wracać sama bo dziewczyny kończyły wcześniej. Gdy tak sobie szłam czułam, że ktoś za mną idzie ale co się odwróciłam nikogo nie było. Może to tylko moja wyobraźnia? Nie wiem. Jak już doszłam do domu była około 16.00. Rzuciłam plecak w kąt i poszłam do kuchni. Jak już zjadłam obiado-kolację poszłam odrabiać te nieszczęsne lekcję. Gdy pisałam sobie zadanie z biologii dostałam SMSa.

Od: Nieznany
 Uważaj na siebie w szkole. Nie wyrażaj się tak do niektórych osób bo może stać Ci się coś złego. Jeżeli tak się stanie to nie mów, że nie ostrzegałem... - NIEZNANY   NIKOMU.

Nie powiem przeraziło mnie to trochę więc postanowiłam odpisać.

Od: Alex
Kim jesteś???? Co ode mnie chcesz???? - PRZERAŻONA.

Odpisałam mu i nadałam ksywkę Przerażona. Skoro on podpisuje się jakoś Nieznany Nikomu to ja mogę podpisywać się Przerażona. Przecież nie napiszę mu swojego imienia. Chyba że, on już go zna? Położyłam telefon na stolik. Pisałam sobie zadanie i gdy już skończyłam popatrzałam na telefon. Nadal nie odpisywał. Może to jakiś głupi żart? Nie wiem. Poszłam się umyć. Ciepła woda. Tak tego mi było trzeba po tym męczącym dniu. Ubrałam się do mojej "pidżamy". No cóż nie była to pidżama bo składała się z męskiej koszulki z Homerem Simsonem, która sięgała mi do połowy ud. Kupiłam tą koszulkę mojemu byłemu i miałam mu ją dać w dniu w którym mnie zdradził jednak kiedy zobaczyłam go w łóżku z Victorią nie dałam mu jej i zatrzymałam ja bo mi się podobała. Od tego czasu robi mi za koszulę nocną. Do tego zakładałam zwykłe majtki. Gdy wyszłam z łazienki poszłam jeszcze zasunąć rolety na oknach i podreptałam do łóżka. Gdy tak leżałam zasypiając dostałam SMSa.

Od: Nieznany.
      Za dużo pytań zadajesz. Kim jestem i co od ciebie chce? No cóż. To zależy. Dowiesz się niedługo Alexandro. A tak przy okazji masz bardzo ładną koszulkę. Gdy tak na ciebie patrzyłem wyobrażałem sobie Ciebie nago, a później zastanawiałem się jak byś wyglądała w mojej koszulce. No nie wiem może kiedyś się dowiemy, a moja wyobrażenia staną się realiem. Jestem szalony wiem. Nie musisz mi tego mówić. A może jestem zakochany? Nie wiem może mi pomożesz rozwikłać ten kłopot?... - NIEZNANY  NIKOMU

Przeraziłam się. Teraz to już na serio się go bałam. Jednak wiedział jak mam na imię. Był zboczony. Że ja? Z nim? W łóżku? Razem? Odpowiedź na te pytania jest prosta. NIGDY W ŻYCIU!!! Szybko mu odpisałam i poszłam spać. Przed zaśnięciem usłyszałam jeszcze dźwięk SMSa ale nie chciało mi się sprawdzać więc po prostu zasnęłam.

-oczami Liam'a-

Dostałem SMSa. Tak to ja jestem NIEZNANY  NIKOMU. Pisało w nim:

Od:Urocza
 Skąd wiesz jaką mam koszulkę? Podglądałeś mnie? Jeśli tak to skąd wiesz gdzie mieszkam? Mam się bać? A to co do twojej wyobraźni. Ona nigdy nie stanie się realią. Że ja? Z tobą? W łóżku? Razem? Powiem ci tylko tyle NIGDY W ŻYCIU!!!!!!!!. Jesteś chory i zboczony. Idź się lecz. Jeszcze do tego czy jesteś zakochany? Oczywiście że NIE!! Przeciecz taki ktoś jak ty nie ma uczuć. Nie umiesz kochać. Na pewno. Nie pisz do mnie. - PRZERAŻONA.

Zabolało mnie to. Że ja nie mam uczuć? Oczywiście że, mam. Jakaś byle jaka panna nie może mi powiedzieć, że nie umiem kochać. Odpisałem jej tak:

Do: Urocza.
 Skąd wiesz, że nie umiem kochać? Może to właśnie ciebie kocham ale ty o tym nie wiesz i powiem ci tylko jedno nigdy się nie dowiesz. A co do twoich pytań. Czy cie podglądałem? Tak podglądałem. Skąd wiem gdzie mieszkasz? Wystarczyło za tobą pójść, a wiedziałem. Nie widziałaś mnie bo za późno się odwracałaś. Czy masz się bać? Nie wiem. Może nie, może tak. A tak poza tym skąd wiesz że nigdy w życiu nie wylądujemy w łóżku? Przcież mogę był każdym tak? Nie wykraczaj przyszłości bo może być później odwrotnie....- NIEZNANY  NIKOMU.

Gdy wysłałem SMSa poszedłem do domu. Gdy wszedłem wszyscy już spali. Poszedłem wziąć prysznic. Tak tego mi było trzeba. Spędziłem tam ponad pół godziny. Ubrałem się w bokserki i udałem się do łóżka. Przed zaśnięciem sprawdziłem jeszcze telefon. Nie odpisała. Szkoda bo naprawdę fajnie się z nią pisało.

Do: Urocza
 Dobranoc kochanie :* Mam nadzieje że się wyśpisz bo czeka cię jutro długi dzień. Kolorowych snów. Mam nadzieje że przyśnie się dzisiaj. A no tak nie mam jak przeciecz nie wiesz jak wyglądam. Mój błąd Urocza. Pomyśl o mnie tej nocy chociaż raz. - NIEZNANY  NIKOMU.

Wysłałem jej SMSa i już miałem zasypiać gdy dostałem SMSa.

Od: Urocza
 Spierdalaj dziwaku i nie mów do mnie kochanie. - PRZERAŻONA.

Gdy przeczytałem tego esa z czystym sumieniem zasnąłem. Przyśniła mi się moja Urocza Przerażona.






_________________________________________________________________________________
-I mamy pierwszy rozdział. Przepraszam za błędy i postanawiam się poprawić a was proszę o wybaczenie. Piszcie jak mi wyszło. Plose / Alex :*









;














środa, 27 listopada 2013

Prolog


Miła dziewczyna....
Bardzo wrażliwa...
Bardzo delikatna...
Lecz jeden wypadek może wszystko zniszczyć. Wypadek mamy i odejście ojca. Alex już nie jest taka choć wszyscy ją za to uważają. Jej życie to piekło. Przynajmniej ona tak uważała. Nie myślała, że może być jeszcze gorzej.
To wszystko stało się tak szybko.
Nowi uczniowie w klasie...
Szkolna dyskoteka...
Porwanie...
I co jeszcze ją spotka? Może miłość, a może nienawiść? Nikt o tym nie wie i nie może o tym decydować.

wtorek, 26 listopada 2013

BOHATERZY



                                     GŁÓWNI BOHATERZY





              ALEXANDRA  "ALEX"  PATTERSON...    19-LATKA



"Kocham tylko tych co na to zasługują i są tego warci." 

"Kochaj mnie za to jaka jestem, a nie za to jak wyglądam. Pozory mogą mylić."




                                              LIAM  PAYNE...     20-LATEK.





"Jestem jaki jestem i nic ci do tego."

"Nie jestem szalony, interesuje mnie wolność."



                                                     

         BOHATERZY DRÓGOPLANOWI to:



-HARRY  STYLES






















-LOUIS  TOMLINSON



















-NIALL  HORAN


























-ZAYN  MALIK






















-VICTORIA  JUSTICE.






























-ARIANA  GRANDE