czwartek, 3 kwietnia 2014

rozdział 5 - SMS

...oczami Alex...
Dobra udało się teraz, tylko szybko zejść na dół. Gdy już stałam w kuchni zobaczyłam że na blacie leży telefon.
Kuchnia u Liama :D
No może on i jest tym porywaczem ale widzę że marnym. Jak ja bym kogoś porwała to bym nie dała się tak załatwić jak on i to do tego głupek zostawił telefon w kuchni. Debil. Mam plan. Tylko muszę sobie przypomnieć numer do Ariany. Do Viki znam na pamięć i mogę go tu teraz wyrecytować ale ona już nie jest moją przyjaciółką. Ba nawet nie jest koleżanką. No dobra to jak to leciało? 196 157 ... i jaka końcówka?
Oto jest pytanie. Eureka! Mam!
Wysłano.



Tata Ariany jest policjantem. Na pewno dadzą radę. Wierzę w nich. Tylko nie wiem o której będą. Głupia ja. Gdy tak myślałam usłyszałam skrzyp schodów prowadzących na górę. To Liam. Momentalnie odłożyłam telefon na blat żeby myślał, że nic nie zrobiłam. Oby tak było bo jak nie to nie będzie dobrze.
-Cześć słoneczko o czym tak dumasz?- zapytał
-O hej tak tylko sobie myślę.
-Aha, a widziałaś już cały dom?
-Nie no tylko te pokoje na górze, ale nie przyglądałam się im.
-No to chodź pokarzę ci pokoje.
No dobra on nic nie podejrzewa. Jest dobrze. On miał naprawdę i przestronny dom.

Salon  i kawałek jadalni.
-No to tyle na dole. Jeszcze przedpokój ale to nie jest jakiś nad zwyczajny. - powiedział
-Yhm to może chodźmy na górę? - zapytałam
-Oki.
Na górze było dużo pokoi wyglądających prawie tak samo. Tylko pokój Liama, mój (był nad zwyczajny) i łazienki w naszych pokojach. Garderobę już widziałam.


Sypialnia Alex.
Może nie była ona czarna ale bardzo mi się podobała. Ale nawet ta sypialnia nie przekonała mnie żeby tu zostać. Chce wrócić do starego życia i koniec.
-I co podoba się? - zapytał Liam
-Tak jest śliczna - powiedziałam - Możemy zwiedzać dalej skoro mam tu mieszkać? - Albo i nie - powiedziałam w myślach
-Pewnie.
Dalej byłą moja łazienka.



Łazienka Alex.

-Ładna jest- stwierdziłam jak weszliśmy.
-Tak ale kompiele i tak będziemy brać u mnie. - szepną mi na ucho.
-Zapomnij.-powiedziałam
Potem byliśmy w sypialni Liam'a. Ach te wspomnienia... Momentalnie popatrzyłam na niego i chytrze się uśmiechnęłam.
-Nadal wisisz mi lody.-powiedziałam mu na ucho, a on spojrzał na mnie zdziwiony.- Nie no żartuje - dodałam
Liam wypuścił z siebie powietrze. A tak wyglądał jego pokój:


Pokój Liama.

Następnie weszliśmy do jego łazienki. Serio była większa od mojej


Łazienka Liama.
- No to pozwiedzaliśmy cały dom.- stwierdziłam.
-Tak, masz racje.
Gdy byliśmy na dole odważyłam się zadać mu pytanie które dręczyło mnie od początku.
-Umm. Liam?
-Tak?
-Po co mnie porwaliście dla okupu skoro ty masz pieniądze?- powiedziałam na jednym wydechu.
-Yyy. Jak ci to wytłumaczyć? No bo chłopcy nie wiedzą że ja mam ten dom. Zatrzymuje się to dwa razy w tygodniu, a oni myślą, że Idę na panienki. Zamierzałem odejść z gangu i im to powiedzieć ale nie było okazji.- powiedział.
-Nie było okazji?!?! Było wiele okazji!-wrzasnęłam wstrząśnięta i wkurzona jednocześnie.
-No tak jakoś
-Dobra ale nadal nie wiem czemu akurat mnie porwaliście skoro nie mam rodziców. No przy najmniej mamy bo ojciec się mną nie interesuje. - powiedziałam
-No tu właśnie się mylisz. - stwierdził
-Jak to? W czym?
-No twój ojciec się tobą interesuje. Nawet nie wiesz jak dużo on o tobie wie.- powiedział - Chłopcy go namierzyli. Ma dużo kasy jeszcze więcej niż ja. Teraz tylko czekamy aż dostanie informacje o okupie i cię stąd wyciągnie. - dodał
-Jesteście nienormalni!!- wrzasnęłam. - Ty kłamiesz! Skąd on o mnie może tyle wiedzieć?- zapytałam jakby sama siebie.
-Tego nie wiem. - powiedział na niezadane do niego pytanie - A teraz chodź do kuchni, zjemy coś.
-Yhm.
Gdy już byliśmy w kuchni Liam robił kanapki, a ja myślałam o tym co mi powiedział i jednocześnie o tym kiedy przyjadą po mnie. Moje rozmyślenia przerwało pukanie do drzwi.
-Mogę otworzyć?-zapytałam
-Nie ja pójdę ty masz mu siedzieć- warkną i poszedł otworzyć drzwi, a ja podeszłam do okna i zobaczyłam czerwone włosy mojej przyjaciółki. Czyli to jednak oni.
-Dzień dobry tu poczta. - powiedział listonosz (czyli pan Jim tata Ariany)
-Mhmm niech pan wejdzie. - powiedział Liam.
Ojciec Ariany wszedł do salonu i dał mi sygnał abym poszła się pakować.
-Liam mogę skoczyć do mojej sypialni? Obiecuje że nie ucieknę - Takie małe kłamstewko wydało się z moich ust.
-Dobrze leć mała.
Szybko poleciałam na górę do garderoby i spakowałam torbę moich własnych ubrań (Liam kupił mi inne ubrania). Wleciałam do mojej sypialni i spojrzałam w dół. Ari już tam stoi. Wyrzuciłam te szpile i walizkę, a sama jakoś wyszłam przez okno. Podbiegłam do mojej kochanej wariatki i rzuciłam się na nią aby ją przytulić.
-Ari boże zabierz mnie stąd. - jedna łza wyleciała mi z oka.
-Dobrze kochana chodźmy. - powiedziała ale cały czas się przytulałyśmy. Nagle przytuliła nas jeszcze jedna osoba. Liam? Momentalnie oderwałam się od nich ale zobaczyłam że to nie Liam ale pan Jim. Czekaj skoro on jest tutaj to Liam na pewno będzie mnie szukał. Kurwa.
-Ej szybko zbierajmy się. - powiedziałam przestraszona.
-Dobrze Ariana weź walizkę Alex do bagażnika, a ty Alex wsiadaj do auta zanim on tutaj przyleci.
-Jasne - powiedziałyśmy w tym samym czasie i uśmiechnęłyśmy się do siebie.
-No to ruchy kluchy. - on zawsze tak do nas mówił.
Ariana wkładała moją walizkę do bagażnika i weszła do auta, a ja jeszcze patrzyłam na ten dom. Całkiem dobrze mi się tu mieszkało przez te 2 dni. Gdy tak sobie myślałam usłyszałam krzyk. Przeraźliwy krzyk. O nie. Liam. Szybko weszłam do auta. Gdy odjeżdżaliśmy Liam zdążył wylecieć z domu i podlecieć do chodnika. Otworzyłam okno i popatrzyłam się za auto na niego. Klęczał na kolanach. Pewnie go to zabolało. Wtedy poczułam okropne ukłucie w sercu. Mnie chyba też to bolało...





______________________________________________________________________________________Hej Hej... wiem że długo nie było rozdziału ale tak bywa. Nie spodziewaliście się takiego zwrotu akcji co nie? Jeszcze ten ojciec Alex... Rozdział pojawi się chyba w przyszłym tygodniu. Plose o komentarze./Alex














Brak komentarzy:

Prześlij komentarz